Moja droga do duchowości

Moja droga do duchowości

Mnóstwo ludzi pyta mnie, jak wyglądało moje dzieciństwo.

W jakim domu zostałam wychowana i jak znalazłam swoją drogę do pracy z seksualnością i prowadzenia tak głębokich, uzdrawiających procesów?

Całe moje życie jest pełne paradoksów:

W ultrakatolickiej rodzinie po raz pierwszy usłyszałam o Ścieżce Lewej Ręki i o hinduskiej, duchowej ścieżce Aghori.
Za dziecięcą masturbację poddano mnie egzorcyzmom (nie zadziałały!), a dziś Uzdrawiam Seksualność Poprzez Ciało.
Darowałam życie domowym oprawcom, a dziś uczę, że Wszystko Jest Święte.
Wielbię Ciemność i Śmierć, bo pomagają w pełni przyjąć Życie.

Wychowanie

Wychowałam się w patologicznym, adopcyjnym domu pełnym psychicznej, emocjonalnej i fizycznej przemocy, lęku, wstydu, niezrozumienia i opresyjności dla ciała i seksualności. W którym biciem karano mnie za cielesność i egzorcyzmowano za naturalną, dziecięcą masturbację. W którym było ciągłe zastraszanie, seksualna przemoc, poniżanie i odbieranie godności. W którym przychodzący goście mieli prawo mnie krzywdzić, a ksiądz przychodził i molestował, kiedy chciał. I w którym codziennością były wielogodzinne awantury, trwałe zagrożenie, ślepa nienawiść, brak miłości i ciągły strach. Bo przez całe dzieciństwo słyszałam, że może uda się mnie gdzieś wywieźć, zostawić, oddać i zamienić na jakieś inne, lepsze dziecko… I to wszystko całkowicie niewidoczne z zewnątrz, doskonale ukryte w dewocyjnej religijności i białych rękawiczkach idealnej, spokojnej, porządnej i niepijącej rodziny.  

Droga do własnej siły

Było trudno i ciężko, więc bardzo szybko musiałam nauczyć sie sama dbać o siebie, przetrwać i nie pozwolić się złamać, psychicznie skrzywdzić, ani zniszczyć. Musiałam szybko dorosnąć i zadbać o siebie, o moją wartość i moją jakość. Stanąć w swojej miłości, mocy i prawdzie i obronić siebie. Wyjść z takiego domu do mojego, zdrowego życia i do mojej miłości.
Pierwszym, dorosłym momentem i przełomową decyzją w moim życiu było bardzo mocne zdarzenie. Gdy miałam 12 lat, darowałam życie moim przemocowym, domowym oprawcom. Pozwoliłam im żyć i oni o tym wiedzieli.
Wybrałam siebie. Zamanifestowałam swoją decyzję i siłę. A potem, rok po roku, stopniowo i mądrze zaczęłam przejmować kontrolę w domowych relacjach i przedefiniowałam domową władzę. Zahamowałam przemoc, wyegzekwowałam swoje bezpieczeństwo, dobrostan i swoje potrzeby.

Ta decyzja dała mi siłę i moc. Świadomą, dorosłą mądrość, że mam wpływ i wybór. I że w moim życiu moje decyzje są najważniejsze. Bez względu na to, co mnie spotkało, bez względu na to, co inni zrobili, moja decyzja, co ja chcę z tym zrobić jest kluczowa. Jedyna. Że moje życie jest moje. Że moje wybory, moje pragnienia, moje talenty, moje pomysły na siebie są moją prawdą. Moim płótnem i dziełem sztuki. Bezgraniczną, wewnętrzną wolnością i Koroną z Czarnych Diamentów.

Dziś tego uczę w mojej duchowej praktyce, że każdy, kto pragnie, ma włożyć swoją koronę. I nosić ją dumnie.
I tylko czasem, prowadząc ludzi w trudnych procesach uwalniania się z traum, z uśmiechem wracam do siebie tamtej. Gdy stałam spokojnie, w jednej ręce z nożem, w drugiej z młotkiem i widziałam strach w ich oczach. Niedowierzanie, zdziwienie i zrozumienie, że właśnie ważą się ich losy. Że przemoc w domu sie skończyła, bo wrócę, gdy będą spać. I że daję im jasny wybór zmiany i propozycję nie do odrzucenia.

Wtedy, w tamtym momencie zrozumiałam, czym jest zewnętrzna i wewnętrzna władza.
Że to świadoma samokontrola i możliwość wyboru każdej swojej decyzji i każdego swojego działania. I wtedy, dzięki tej chwili podjęłam ważną dla mnie decyzję. Kim chcę być w życiu. Jak chcę żyć. Co chcę tworzyć. Co chcę stwarzać i jak.

To doświadczenie dało mi wewnętrzne poczucie bezwarunkowej odwagi i mocy. Świadomość wewnętrznego spokoju i bezpieczeństwa. Dzięki temu teraz nigdy nie wypieram z siebie niczego, co czuję. Zawsze pozwalam sobie na prawdziwość siebie i zawsze, gdy trzeba, wybieram mocne, niestandardowe rozwiązania.
Dzięki temu nauczyłam się ufać sobie i pracować z najtrudniejszymi procesami innych ludzi, bo rozumiem ich życiowy ból i wiem, co muszą zrobić, by się uzdrowić.
Dzięki temu nie boję się ryzyka, ani porażki. Nie boję się grać i stawiać na jedną kartę. Nie boję się podejmować działań zaskakujących i nieprzewidywalnych, bo wiem, że pomogą. Nie boję się łamać konwencji i dzięki temu tworzyć i gdy trzeba, niszczyć. Nie boję się iść pod prąd i pracować tak, by dawać jak najlepsze rozwiązania. Wspierać i pokazywać drogę, którą trzeba przebyć, by odzyskać swoje życie, seksualność, spokój, własną wartość i ukojenie.

Jak najszybciej i jak najmocniej pomagać. 

Równocześnie życie obdarowało mnie duchowością.

Od najmłodszych lat, na rodzinnych obiadach, dzięki cioci, która po II wojnie światowej, wiele lat mieszkała w Indiach, słyszałam opowieści o prawdziwej, hinduskiej, cielesnej i czystej duchowości.

Joginach wznoszących w sobie Kundalini i seksualnych Kapłankach Devadasi. Seksualności jako duchowym rytuale, bramie do boskiej jaźni i jej udziale w duchowym przebudzeniu.
Świętych mnichach – uzdrowicielach Aghori, którzy swoje miejsce modlitwy otaczają kręgiem z kości, medytują na polach kremacyjnych, odprawiają rytuały na zwłokach, namaszczają ciała popiołami z kremacyjnych stosów i piją z ludzkich czaszek.
O świętym powitaniu Namaste, codziennych Pudżach i ofiarach składanych na świątynnych ołtarzach. Czczeniu Śiakti we wszystkim co jest i świadomości Śivy w każdym człowieku. Pięknej Matce Kali, która swoją mocą uzdrawia świat i niszczy nasze wszystkie wewnętrzne ograniczenia na drodze do duchowości i o jeszcze starszych, matriarchalnych kaulickich praktykach, uważanych za najbardziej mistyczną ścieżkę na świecie.

I kiedy domownicy się dziwowali i oburzali na tak „obrzydliwe” praktyki, moje ciało chłonęło w siebie każde jej słowo. Wpisywało je w umysł, w pamięć i w serce.

W takim domu, od kiedy pamiętam, żyłam z przebudzoną i otwartą Kundalini. Ze świadomością przenikającej wszystko duchowości i magią wszechobecnej we wszystkim energii. Z przenikliwą intuicją, głębokim widzeniem, laserowym trafianiem w punkt, skupieniem na swoich celach, umiejętnością rozumienia moich wglądów i ze swobodnym posługiwaniem się tą siłą.
W domu nie było to mile widziane, ale moje wewnętrzne czucie mówiło mi, że to jest dobra i słuszna droga. Dlatego, jeszcze będąc dzieckiem, podjęłam decyzję o wejściu na Drogę Duchowego Przebóstwienia i dokonałam wyboru Ścieżki.
Kilka lat później, jako nastolatka, świadomie potwierdziłam ten wybór na całe moje życie i otrzymałam pierwsze inicjacje od mojej duchowej Kauli ( Moich Duchowych Mistrzów, którzy mnie uczą i prowadzą ). Praktykę rozpoczęłam od rytuału Atmanivedana Bhakti  – intencyjnego oddania całej siebie, mojego serca, duszy i życia w duchowe, boskie prowadzenie, by wejść w jak najgłębszy kontakt z moim duchowym, najwyższym Ja, z moją wewnętrzną mądrością, sercem i źródłem.

Następnie kilka kolejnych lat poświęciłam na intensywny trening świadomego umysłu, kontemplację, skupienie i wewnętrzną ciszę. Samodyscyplinę, punktową uważność, kontrolę myśli, skupienie na celu i czystość myśli. Medytacyjną modlitwę, naukę świadomego oddechu i kontrolę energii seksualnej w ciele.

A potem, gdy osiągnęłam pełnoletność, wyprowadziłam się z domu, by żyć po swojemu. Praktykować Ścieżkę Aghori, iść drogą Maha Siddhów i przebyć swoją drogę do samej siebie. Jeszcze raz, świadomie spotkać się w sobie ze wszystkim, czego doświadczyłam w domu i użyć tego wszystkiego do zbudowania swojej osobistej, uzdrawiającej mocy. Z radością użyć swojego całego, traumatycznego bagażu dzieciństwa i zbudować z niego swoją wewnętrzną mądrość, swoje nowe życie i spokój. I na własnych zasadach uczyć się siebie, swojej cielesności, seksualności, duchowości i głębokiej, wewnętrznej miłości.

Życie w Świątyni

Pośród wielu życiowych zawirowań samodzielnego, dorosłego życia, w których piękny związek, medytacja i praca na barze w klubie GoGo zlewały się w jedno, pewnego dnia spotkałam człowieka, z którym przy drinku zaczęłam rozmawiać o Kaulickiej Ścieżce Aghori. I on dał mi namiar do mojeg przyszłego Mistrza i tak trafiłam do Świątyni Vamachara Sadhana w Londynie, a następnie do wewnętrznego Kręgu Temple V, gdzie przez lata mieszkałam, uczyłam się, praktykowałam i pracowałam z ludźmi z wielu religii, pochodzenia, narodowości i kultur.

W Świątyni mojego Mistrza, pomimo, że uczyliśmy się duchowej – świętej cielesności,  nie było grupowych warsztatów, rozwiązłości, „wymiany partnerów”, ani seksualnych orgii. Życie tam przypominało bardziej kontemplecyjny klasztor. Mistrz uczył tylko indywidualnie i miał kilku wybranych uczniów, więc na stałe w świątyni przebywało tylko kilka osób. I codziennością była cisza, praca, skupienie i głęboka, osobista modlitwa.
I uczyłam się tam codziennego duchowego życia, współdzielenia, uzdrawiania, kochania, wdzięczności, pokory i zrozumienia. Duchowej kontemplacji, uwielbienia, codziennej obecności Bogów i nadrzędnego traktowania duchowości w każdej sferze mojego życia. Przyjaźni, wspólnoty, prowadzenia świętego miejsca i przyjmowania ludzi.
Odosobnienia, słuchania siebie, wewnętrznej ciszy, milczenia i mistrzowskiego kierowania własną seksualnością i umysłem.
Zadawania sobie pytań, samokontroli, autoanalizy i głębokiej introspekcji. Uważności na swoje wszystkie myśli, czyny, popędy, pragnienia, wybory i działania. Stałego wglądu w siebie i szukania wewnętrznych, jasnych odpowiedzi. Duchowej modlitwy, szczerości, powierzenia się Bogom i przebywania w czystej, świętej miłości Bhakti. A także przekraczania swoich tabu, swoich trudności i granic, wychodzenia ze swoich stref komfortu i niszczenia własnych blokad i ograniczeń.​

Indywidualnie i w odosobnieniach przeszłam najwyższe Duchowe Inicjacje Śmierci i Przebóstwienia, złożyłam śluby i przyjęłam świeckie życie duchowe.

Dziś prowadzę swoją praktykę i swoją Świątynię. Prowadzę ludzi w duchowości, tworzę własne metody terapeutyczne i uwalniam ludzi od ich wewnętrznego bólu. Wspieram na drodze do uzdrowienia, by mogli być bardziej żywi, bardziej szczęśliwi, bardziej świadomi i pełni własnego potencjału i mocy.  

logo Kala Luna Temple

Kala Luna Temple - Wszelkie prawa zastrzeżone.

+48 884 394 568

info.kalalunatemple@gmail.com

Call Now Button
Facebook Instagram Youtube Linedin