Przynieś mi trupy z szafy

Przynieś mi trupy z szafy

Mapping 3 Mistrzów – Uzdrawiający Masaż Intymny

„Luno, przyniosłam Ci mojego trupa, bo pisałaś, że dla Ciebie to jest karmiące i święte” – tak zaczęła się nasza dzisiejsza sesja Mappingu 3 Mistrzów. A potem poszłyśmy w Moc.

Człowiek, to takie urocze zwierzę, które z upodobaniem trzyma swoje trupy w szafie. A ja zawsze powtarzam, że swoją przeszłość trzeba wysprzątać. Nie dlatego, że była zła, ale dlatego, że już jest martwa. 

Gdy pomagam ludziom w ich duchowej podróży przejścia przez mrok, wszystko jest święte. To potężna ścieżka Aghori, duchowa droga, by to co „złe” przetwarzać w piękno, które stwarza i rodzi dobro. Bo we wszystkim jest moc, pełnia, mądrość i łaska.

Dlatego to, co dla Ciebie jest obciążające i trudne, dla mnie jest czyste, cenne i piękne. Więc jeśli w swojej duchowej podróży jesteś w potrzebie pozbycia się swojej ciemności, przynieś ją do mnie. Bo u mnie Twoja ciemność bezpiecznie trafi do Domu.
Bo ty musisz mieć w sobie nowe życie, a nie martwą przeszłość.
Musisz mieć jasność i radość, a nie stare, gnijące szczątki.

A co w Tobie jest martwe?

  • Stare uwarunkowania z dzieciństwa, które cię tylko blokują, ale nosisz je w sobie i cierpisz.
  • Stare wspomnienia i cały twój bagaż doświadczeń i trudnych emocji.
  • Poprzednie związki i zależności, z którymi wciąż idziesz, choć już dawno ich nie chcesz.
  • Rodzice i trudne wychowanie, które wciąż cię obciąża, boli i trzyma.
  • Wstyd i niecielesność ciała, która hamuje przyjemność i rozkosz.
  • Seksualność otoczona lękiem, który nie pozwala zaufać bliskości.
  • Duch, który jest zniewolony i serce, które zaciska obręcz.
  • Cień, który szarpie się, krzyczy i wyrywa na wolność.
  • Wszystko, co na siłę upychasz w sobie, a co uwiera i nie mieści się w tobie.
  • I wszystko, co czujesz, że już dawno powinieneś był puścić, ale wstyd ci to pozostawić.

Gdy zostawisz u mnie wszystko, co w twoim życiu jest stare i martwe, poczujesz ulgę. Gdy zostawisz u mnie wszystko, co jest trudne i boli, poczujesz spokój. Gdy oddasz mi całe swoje cierpienie jak prezent, to ja je przetworzę w moc. Posadzę jak kwiat. Zadbam i będę doglądać, a gdy rozkwitnie, użyję jego piękna i siły, by pomagać sobie i innym. Dzięki temu, to co dla ciebie trudne, da mi moc, by w innych uzdrawiać to, co dla nich jest jeszcze trudniejsze. Da mi siłę i mądrość, by unosić wszystko w spokoju i zaufaniu. Dlatego oczyszczę Ciebie z tego, co w tobie juz martwe, bo nie boję się dotykać śmierci.
Zabiorę Twoje trupy z szafy i to, co w Tobie jest już nie żywe, bo Ciebie to hamuje i obciąża, a dla mnie jest karmiące, cenne i święte.   

Tantryczne Uzdrawianie – Mapping 3 Mistrzów – specjalistyczny Masaż Miejsc Intymnych

W starożytnym, świadomie duchowym świecie każdy człowiek, co jakiś czas odbywał podróż do Kaulickiej Tantrycznej Świątyni, by poprzez specjalistyczny Masaż Miejsc Intymnych puścić swoją ciemność. Oczyścić się z trudów życia, uzdrowić przeszłość i uzdrowić duszę. Mieć lepszą seksualność, pełniejsze relacje intymne i głębszą samoświadomość. By puścić obciążenia z dzieciństwa, z rodziny i z domu. Uwolnić swoje serce od byłych partnerów i związków. I móc ukochać siebie, odnaleźć się w drugim człowieku i ponownie współistnieć w bliskości.

Tak samo każdy aspirujący uzdrowiciel na swojej duchowej ścieżce dotyka ciemności. A potem jedni, po każdej sesji się z niej ze wstrętem oczyszczają. Innych oblepia i nie potrafią się od niej uwolnić. Inni przed nią uciekają i kompletnie sobie nie radzą. A jeszcze inni się nią karmią. Z radością czerpią z niej bliskość, siłę i świętą duchową moc.

Na tantrycznej ścieżce Aghori wszystko jest święte.

Gdy weszłam na tantryczną ścieżkę Aghori, moja Ciemność powitała mnie otwartymi ramionami. Wstała ze swego tronu, uniosła się z cmentarnej ziemi, zeszła z kremacyjnego stosu i podbiegła do mnie, na środek balowej sali, by wziąć mnie w objęcia. A ja z radością się jej oddałam i zatonęłam jej cieple i sile. I wtuliłam się w jej dotyk, smak, rozkosz i zapach. I odnalazłam Dom.

***
Stosy płonęły nieprzerwanie. Nad miastem unosiły się wielkie chmury dymu. Przez całą dobę ghaty rozświetlał ogień i odbijał się w świętej rzece. Matka Kali tańczyła, a Śiva spokojnie przyglądał się całej scenie. Codziennemu, odwiecznemu rytuałowi kremacji.

Siedziałam na ziemi, na przeciwległej brzegu i patrzyłam w ogień. Chłonęłam dym i moc przemijania. Odgłosy układania stosów, przynoszenia zwłok, pożegnania, spalania ciał i zgarniania popiołów zlewały się w całość. W najbardziej świętą codzienność i zrozumienie, że wszystko, co istnieje na świecie, jest święte.
I że we wszystkim, co święte, jest Śakti.
Byłam na swoim miejscu. Na moim kawałku świata, w którym granice mego królestwa wyznaczały ludzkie kości i popioły do nacierania ciała, duszy i serca.
Siedziałam w milczeniu. Towarzyszył mi spokój i cicha, wewnętrzna radość. I to niezwykłe uczucie obserwowania ludzi z poziomu ziemi. Z dołu, z kamiennej płyty, medytacji i zatrzymania się w biegu.
Przechodzili koło mnie, czasem się zatrzymywali, by popatrzeć na stosy i zrobić zdjęcia. Niektórzy patrzyli na mnie, uśmiechali się i przyjaźnie kiwali głowami. Inni podchodzili, składali ręce jak do modlitwy i pochylali się w oczekiwaniu na błogosławieństwo. A jeszcze inni mową ciała pytali, czy mogą usiąść koło mnie na chwilę. I przysiadali na skraju mojego świętego miejsca na ziemi – niewielkiego kocyka, na którym miałam wodę, kadzidło, butelkę whisky, naczynia ze znalezionych kości, trochę jedzenia i ludzką czaszkę, na której pięknym płomieniem paliła się Agnihotra – mały placek zrobiony z suszonej krowiej kupy.
Więc ludzie siadali w moim kręgu i medytowali. Razem ze mną wpatrywali się w ogień, wsłuchiwali się w ryk płomieni i wdychali dym ludzkich szczątków.
A on niezmiennie przywodził na myśl dar mądrości i przemijania, że życie się skończy dla wszystkich. I że warto poświęcić czas i pomyśleć co jest w nim ważne i co w nim tworzymy. Kim się staliśmy. Jakimi jesteśmy ludźmi dla siebie i jacy jesteśmy dla bliskich.

– Jesteś biała – bardziej stwierdził, niż spytał – Co tu robisz?
Otworzyłam oczy. Stał nade mną nisko pochylony. Jego dredy sterczały we wszystkie strony, a część była zaplątana na czubku głowy. Twarz i całe jego ciało było pomalowane popiołem. Było chude i wyglądało upiornie, ale oczy patrzyły radośnie. Widział mnie i zaglądał prosto w duszę.
– Jestem siostrą waszej Matki – usłyszałam swój spokojny głos. Matką innej, duchowej Kauli.

logo Kala Luna Temple
Kala Luna Temple - Wszelkie prawa zastrzeżone.

+48 884 394 568

info.kalalunatemple@gmail.com

Call Now Button
Facebook Instagram Youtube Linedin