Ścieżka Lewej Ręki # 3

życie w tantrycznej świątyni

Na Ścieżce Lewej Ręki kochamy. 

Tak zupełnie zwyczajnie, całym sercem dbamy z miłością o całe nasze życie. 

Najpierw kochamy sami siebie. Bezwarunkowo. Całym ciałem, całą duszą i całą naszą boską miłością kochamy nasze ciała, nasze umysły i nasze pragnienia. Kochamy naszą boskość, dzięki której sami decydujemy o tym, czy coś jest dobre czy złe. Kochamy naszą wolną wolę, dzięki której sami sobie wyznaczamy wartości, granice, prawa i cele. Kochamy naszą duchowość, dzięki której przed nikim nie musimy  klękać. Kochamy naszą miłość, dzięki której na poważnie wybieramy swoich życiowych partnerów. Kochamy naszą seksualność, dzięki której spełniamy się w miłości intymnej. Kochamy naszą wolność, dzięki której świadomie kształtujemy siebie w każdym obszarze życia.

Kochamy cały nasz świat w którym żyjemy i dbamy o to, by go nie zaśmiecać, nie burzyć i nie niszczyć. Kochamy naturę, bo czujemy w sobie jej ziemski puls i rytm. Kochamy przyrodę, bo wiemy, że jesteśmy jej częścią. I chociaż w miastach zazwyczaj żyjemy wbrew jej cyklowi, to w głębi siebie razem z nią się rodzimy w corocznym wiosennym cyklu odradzania i obumieramy w jesiennej ciszy odchodzenia,  przekwitania i umierania. 

Kochamy naszych rodziców i nasze rodziny. I troszczymy się o nich, jeżeli oni troszczyli się o nas i nas kochali. I jeśli sami, z miłością dbali i dbają o nas. Bo rozumiemy, że rodzic musi zasłużyć sobie miłością na dobroć, troskę, szacunek, opiekę i miłość dorosłego dziecka. Nic nie należy się tylko dlatego, że nas urodzili i wychowali.

Kochamy nasze żony i mężów i dbamy o nich, bo miłość do nich jest częścią naszego kochania siebie. Troszczymy się o nich z szacunkiem, pełnym oddaniem i zrozumieniem, bo są ludźmi, których wybraliśmy, by  kochać ich całe życie, dzielić się wszystkim, budować bliskość i spędzić z nimi życie w miłości.
Kochamy nasze dzieci i wychowujemy je rozumiejąc, że nie są naszą własnością, a integralnymi, wolnymi istotami, którym daliśmy życie. I zawsze chronimy i bronimy naszych bliskich, bo kochamy ich tak bardzo, jak bardzo kochamy siebie.

Kochamy zwierzęta, bo są naturalne, uczciwe i bliższe boskości, niż wielu ludzi. Kochamy zwierzęta, bo sami biologicznie jesteśmy zwierzętami i wielbimy tą pierwotną moc w sobie. I kochamy nasze domowe zwierzęta, które są częścią naszej ziemskiej rodziny. Zapewniamy im szacunek, miłość i bezpieczeństwo, na które zasługują i które jesteśmy im winni, biorąc je w opiekę.
Czy jesteśmy wege? Nie koniecznie, niektórzy tak, niektórzy nie. Szanujemy i rozumiemy, że jesteśmy integralną częścią natury, w której całe życie nawzajem się zjada, by wzmacniać swoje życie. I w tym cyklu życia z szacunkiem, bez poczucia winy zjadamy. Pożywienie ma najpierw służyć nam samym, zdrowiu naszych dusz i ciał i wielokrotnie mięso w codziennej diecie jest nam, jako ludziom, zdrowotnie bardzo potrzebne.

Kochamy naszą pracę bo wiemy, że jest bardzo ważna dla naszej życiowej miłości i wybieramy taką, do której mamy talent i którą wykonujemy z miłością. Bo wiemy, że praca to jest część naszego ziemskiego rozwoju i ważna część emocjonalnego życia dla nas i naszych bliskich. Dzięki pracy budujemy naszą osobistą sprawczość, jesteśmy żywi społecznie, rozwijamy się twórczo, zabezpieczamy się finansowo, wspieramy się materialnie i wzbogacamy nasze rodziny.  Budujemy międzyludzką wspólnotę, uzdrawiamy życiowy lęk i spełniamy się wnosząc wartość dla świata, która żyje, rozwija się i pochodzi z nas samych.

Kochamy nasze pieniądze, bo są ziemskim narzędziem, którym okazujemy radość, zachwyt, troskę i miłość. Wiemy, że to, jak je zarabiamy i wydajemy jest wyrazem naszego szacunku do samych siebie i odzwierciedleniem naszej duchowej dojrzałości. Dbamy o nie z uważnością i szacunkiem, bo rozumiemy, że są energią żywej kreacji w naszym życiu. I używamy ich do wzmacniania miłości do wszystkiego, co kochamy w naszym życiu.

Kochamy nasz czas wolny od pracy, bo wiemy, że jest częścią naszego duchowego rozwoju, wyrazem dojrzałej troski o siebie i dbaniem o jakość naszej ukochanej pracy. Rozumiemy, że odpoczynek, relaks, czas dla siebie, czas z rodziną, spacery, zakupy, cisza, emocjonalny reset, pasje, zabawy, śmiech, spotkania z przyjaciółmi, wyjście na miasto, wakacyjny wyjazd i wyłączenie pracowego telefonu jest miłością, którą wzmacniamy nasz osobisty, rodzinny i zawodowy rozwój.

Kochamy nasze rzeczy materialne, bo są dla nas równie ważne, jak wszystko inne w naszym życiu. Dbamy o to, by mieć to, co się nam na prawdę podoba, bo wiemy jak trudno jest dbać o miłość pośród rzeczy, których nienawidzimy i nie kochamy. Dbamy o ich bezpieczeństwo, o ich stan, o ich jakość i o to, by były dla nas zadbane i piękne. Troszczymy się o wszystko, czym się otaczamy, bo wiemy, że otaczanie się pięknem uspokaja nasz układ nerwowy i umysł, otwiera serce, uszczęśliwia i sprawia przyjemność, radość i rozkosz. Wprowadza naszą psychikę w stan wysokiego, twórczego tworzenia i równoważy frustrację, zmęczenie, produktywność, konsumpcję i osiąganie.

Kochamy naszych przyjaciól, bo wnoszą w naszą miłość bliskość i swoją miłość.

Kochamy wszystko, co nas zachwyca, unosi i inspiruje. Wspaniałą muzykę, piękne książki, sztukę która nas zatrzymuje, poruszające filmy i seriale, pyszne jedzenie, ukochane ciuchy, doskonałość dzikiej przyrody, zapach kawy, cudne krajobrazy, piękne miasta, ciche wioski i wszystkie ukochane miejsca na ziemi.

Kochamy spokój, który wnosi kochanie. I staramy się, by nasze życie było duchowym rozwojem w miłości.

Czy czasem jest nam ciężko? Oczywiście. Czy mamy życiowe trudności? Oczywiście. Czy wszystko nam zawsze wychodzi? Absolutnie nie. Bywamy zmęczeni, rozczarowani, skrzywdzeni, zranieni i smutni. Przeżywamy porażki, żałoby i straty.

Ale pomimo wszystkich życiowych trudności staramy się tworzyć swój świat stabilnym i pięknym miejscem. Wychodzić z trudności, eliminować to, co nie służy i rozwijać to, co przynosi nam dobro i radość.

 

Dodatek: Biała Ścieżka.

We wszystkich tradycjach religijnych i mistycznych Czarne Ścieżki rozwoju stanowią przeciwwagę dla ścieżek zwanych Białymi ( RHP – Right Hand Path, Ścieżka Prawej Ręki). Na głębokim poziomie duchowym są obecne wszędzie tam, gdzie powszechne, białe wierzenia podkreślają podrzędność i marność ludzkiego istnienia. I jednocześnie gloryfikują zewnętrzną boskość – niedostępną lub oddzieloną od człowieka mnóstwem zakazów i nakazówi. I deprecjonują podziemny świat chtonicznych bóstw i ciemnej, pierwotnie – stwórczej mocy jako kłamliwy, grożny, zły i niszczący.

Czym jest Biała Ścieżka?

RHP to ścieżka soteriologiczno ekstrawertyczna, która w swojej duchowej esencji kieruje człowieka we wstąpienie w „górę”, poza własne wnętrze, poza siebie. W której rozwój pełnej boskości człowieka i każde wsłuchanie się w siebie jest potępiane jako skrajnie negatywny egoizm. 

Ścieżka Prawej Ręki pochodzi głównie z religii monoteistycznych, w których duchową samorealizacją, rozwojem i oświeceniem nazywane jest wyrzeczenie się siebie i rozpuszczenie się w oceanie wielkiej, duchowej pustki. Stopienie się z bogiem / wszechświatem, zewnętrznie pojmowaną boskością i wyparcie się swojego ciała, swojej seksualności, swoich potrzeb, pragnień i swojego osobowego JA.

To duchowe nauki i wierzenia, które mówią, że człowiek jest niegodny. Stawiają człowieka w podrzędnej roli ofiary, grzesznika i sługi wobec kapłańskiego pośrednictwa i boskiej wyższości. Które nakazują szukać boskości w oddaleniu i w życiu pozagrobowym na które dopiero trzeba zasłużyć. A duchowego rozwoju w wypieraniu „niskich popędów” i rezygnacji z naszej pełnej, świętej natury. I zaprzeczaniu, że tu, w tym życiu mamy w sobie wrodzoną boskość. 

Rezygnacja z Siebie

Na poziomie etyczno – moralnym i psychologicznie – osobowym Biała Ścieżka wymaga od adepta zwrócenia się przeciwko sobie. Przyjęcia życia ciągle skierowanego w zaspokajanie potrzeb innych ludzi i tym samym wyparcia i zaniku zdrowego egoizmu, zdrowej dobroci dla siebie i zdrowej miłości własnej. Rezygnacji z naturalnej zdrowej przyjemności, ze zdrowego troszczenia się o siebie, dobrostanu i ze zdrowego chronienia siebie. Zaprzeczenia swojemu psychicznemu, emocjonalnemu i fizycznemu bezpieczeństwu, potrzebnym granicom i życiu również dla siebie. Zaprzeczenia sobie, swojej cielesności, seksualności, wrodzonym potrzebom, ambicji i ego i własnej duszy. I odrzucenia tych części siebie, które, wg. tej ścieżki są ziemskie, nie duchowe, niskie, cielesne, brudne i nieczyste.

I rozwinięcia w sobie wstydu, grzechu, poczucia winy, lęku, cierpienia i samoponiżenia. Zerowej samowartości, zerowego zaufania do siebie i toksycznego pojmowania roli ofiary z siebie jako cnoty. Postawienia siebie na ostatnim miejscu we wszystkich relacjach partnerskich i rodzinnych i przekonania, że jest się „dobrym” tylko wtedy, gdy bez względu na osobiste koszty poświęca swoje życie dla innych. Nawet wówczas, gdy są toksyczni, przemocowi i nie okazują wdzięczności ani żadnego szacunku.

Na poziomie praktyk zazwyczaj jest to ścieżka grupowo – warsztatowa, której adepci są kierowani w „poznawanie siebie” poprzez przeglądanie się w innych ludziach, szukanie w innych siebie i tym samym ciągłe porównywanie się z nimi. To rodzi zwielokrotnione kompleksy, kompulsywną potrzebę podobania się, wzmacnia wewnętrznego krytyka i rozwija ciągłe samoobwinianie i samobiczowanie się. 

Na tej ścieżce adepci RHP pracują z przypadkowymi ludźmi i innymi, podobnie myślącymi uczniami. Wpuszczają w swoją przestrzeń i pozwalają dotykać się każdemu, kto ma na to ochotę. I przyjmują energetycznie wszystkich, którzy stają na ich „rozwojowej” drodze, bez żadnej głębszej refleksji czy to jest dla nich dobre, czy nie. Bez uważności i zadbania o swoją duchową, cielesną i emocjonalną integralność i czystość. 

Robią tak dlatego, ponieważ wierzą, że każdy, kto staje na ich rozwojowej drodze, jest ich nauczycielem. I w ten sposób nazywają nauczycielami ludzi, którzy wpisują w nich nie tylko troskę, dobroć i światło, ale także swój cień, energetyczny chaos, duchową nietrzeźwość, traumy, emocjonalne połamanie, złe intencje, toksyczność i pomieszanie.

Biała Ścieżka jest często wybierana przez ludzi, którzy są na samym początku rozwojowej drogi. Dla których rozwój jest jeszcze rewersem swojega starego Ja, a nie przemyślanym stwarzaniem siebie. Którzy chętnie wymieniają stare „złe” autorytety na nowe, „dobre”, np. zamiast księży – rozwojowych guru, lub buddyjskich nauczycieli. Którzy w dobrej wierze implementują czyjeś duchowe doświadczenia i przekonania. Którzy zamieniają wstyd na bezrefleksyjny hedonizm i w imię rozwoju wpadają w pułapkę bezwarunkowego otwierania się. Bo łatwiej jest dać się dotknąć wszystkim, zamiast „urazić” i powiedzieć NIE. Łatwiej jest wytłumaczyć sobie dyskomfort „kolejną lekcją”, niż zadbać o swój rzeczywisty dobrostan. Łatwiej zracjonalizować sobie nadużycia jako bycie szlachetnym „nauczycielem” dla sprawców i poświęcanie się dla ich „rozwoju”. I łatwiej przekonać siebie, że ludzie na naszej drodze byli źli nie dlatego, że „tak ich wychowali i nie umieli inaczej”, niż stanąć do prawdy, że nienawidzili nas, nie szanowali i nie kochali.

Tą ścieżkę często wybierają ludzie, którzy utknęli w swoich traumach i latami szukają swojego rozwoju w rozpatrywaniu z czyjej „winy” mają swoje życiowe trudności. Którzy utknęli w rozżaleniu i w ciągłym szukaniu „Dlaczego mnie to spotkało”, zamiast „Co ja chcę z tym zrobić”? Którzy tłumaczą złych ludzi na wszelkie możliwe sposoby. Którzy w swoim rozwoju, bardzo często szukają emocjonalnych doznań, nietrzeźwości i mocnych wrażeń. Którzy pod postacią rozwojowych warsztatów szukają „duchowych partnerów” i łatwego seksu bez zobowiązań. Którzy pod maską uzdrawiania szukają grupowego audytorium dla swoich emocjonalnych jazd. A w duchowych praktykach ucieczki przed życiem i trudnościami i ucieczki od prawdziwego wsłuchania się w siebie. I bardziej cenią emocjonalne przeżywanie, niż pracę opartą na samopoznaniu, skupieniu, introspekcji, kształtowaniu siebie, samoregulacji, zadbaniu o siebie i realnej zmianie. Czyli wciąż nie kierują się w siebie, tylko oddalają się od siebie i idą na zewnątrz. 

Z punktu widzenia Ścieżki Lewej Ręki  takie działanie jest dążeniem do życiowego, osobowego i duchowego samozniszczenia, zagłady swojego Self i samodestrukcji. I może być rozwojem tylko wtedy, jeżeli posłuży temu, by w końcu otrzeżwieć, zatrzymać się w tym i zobaczyć, że trzeba wrócić do wewnątrz, do duszy, do siebie.

W naszym zachodnim świecie ścieżkę RHP symbolizuje pentagram tzw. zewnętrzny, wstępujący. Skierowany jednym ramieniem w górę, czyli wskazujący kierunek poza duchowe wnętrze człowieka.

logo Kala Luna Temple

Kala Luna Temple - Wszelkie prawa zastrzeżone.

+48 884 394 568

info.kalalunatemple@gmail.com

Call Now Button
Facebook Instagram Youtube Linedin