Śakti – Matka, która Zbiera Kości – początki Tantry #1

Sakti matka która zbiera kości

Kali-Śakti – Czarna Matka Śmierci

Gdy spotykam ludzi, którzy interesują się tantrą zachodnią, to bardzo często jest tak, że oni proszą mnie, bym opowiedziała im coś o tantrze. Więc wtedy im mówię, że to bardzo stary, przed wedyjski i przed kapłański, szamaniczny, orgiastyczny, krwawy i animalistyczny kult Bogiń.  
I oni są zawsze bardzo zdziwieni i zszokowani, bo moja odpowiedź jest prawdziwa, ale niestety nie zgodna z ich zachodnimi oczekiwaniami.
Gdy popatrzymy na to, co współcześnie na zachodzie nazywane jest tantrą, to pod postacią tantrycznego rozwoju poprzez seksualność znajdziemy  duchowo-erotyczny klub swingerski, lub „orgazmiczny masaż tantryczny”, lub poszukiwanie „energetycznie spójnego” partnera, lub „rozwojowe” zafiksowanie na „wysoko-wibracyjnym seksie” i maniakalne  poprawianie kobiecości i męskości.  Zobaczymy obraz całkowitego pomieszania. Tantry z handlem dewocjonaliami, niewolniczym ciśnieniem na rozwojowość, hippisowską „wolną miłością”, warsztatami psychologii behawioralnej i nie doczytaną Kamasutrą.

A gdy przyjrzymy się ludziom, którzy w dzisiejszych czasach sięgają do neo-tantry, to zobaczymy ogrom osób straumatyzowanych zachodnią psychozą seksu, wyparcia i jednoczesnego przymusu seksu. Opętanych wizją pragnienia znalezienia „idealnego partnera” z którym związek będzie „energetyczny” i nie będzie wymagał jakiejkolwiek pracy wewnętrznej, albo męskiej tęsknoty za bliskością „idealnej partnerki’, a w rzeczywistości archetypu idealnej matki, albo panicznego kobiecego strachu przed stanowczą i silną męskością, czyli obraz całkowitego, psychicznego pomieszania.   

Ale gdy cofniemy się do rzeczywistych korzeni Tantry, to odnajdziemy zupełnie inny świat. I inaczej zdefiniowane wartości. Zobaczymy świat, w którym, żeby praktykować Tantrę, trzeba było być w całkowitej zgodzie ze swoim seksem. Bo, jak zobaczymy dalej, nie był to kult dla skrzywdzonych seksualnie ludzi zachodu.

Dlaczego warto, chociaż na moment cofnąć się w ten inny świat? Bo warto wiedzieć, skąd pochodzą nasze współczesne i miłe tantryczne praktyki.  I jak, oryginalnie, wyrażała się ich moc i duchowa głębia.

 

Seks Tantryczny z Kali-Śakti

Gdy popatrzymy na starożytny, przed wedyjski Tantryczny Śaktyzm, to znajdziemy animalistyczny, matriarchalny i mroczny kult bogiń, który pokaże nam zupełnie inną stronę Tantry i formy duchowego przebudzenia.  
I od razu wam powiem, że my – mili ludzie zachodu, dla których rozwój ma być w komfortowym i ciepłym ośrodku, z piękną przyrodą dookoła i pyszną wege kuchnią – pewnie się przerazimy i uznamy, że taka Tantra, to dla nas za dużo. Że taka Tantra, w swojej istocie, jest za mocna i zbyt ekstremalna, byśmy mogli ją udźwignąć i uznać za swój duchowy korzeń. I szybko przestaniemy chcieć ją praktykować i uciekniemy jak najdalej, bo taka forma duchowości przekroczy wszystkie nasze wyobrażenia o wewnętrznym rozwoju, słodkiej buddyjskiej dobroci i duchowości. Zburzy nasze wewnętrzne bariery i soft – oczekiwania.

Dlatego, że prawdziwa, źródłowa natura Tantry jest ekstremalna. Mocna, krwawa i nieprzewidywalna.
Ona w natychmiastowy i bezkompromisowy sposób pokaże nam wszystkie nasze społecznie,  osobiste i wyparte pragnienia. Nasze granice i oczekiwania. Pokaże nam całą naszą społeczną osobowość, dobroć i skurwysyństwo, moc i słabość. Społeczny i personalny cień, który projektujemy na innych i przerzucamy w wypartą osobowość.
I gdy już wywrócimy się na tym naszym społecznym cieniu i ubabramy we własnym błocie. I gdy pomyślimy, że nic gorszego już nas nie spotka,  to Śakti zatańczy w naszym ciele, zaśmieje nam się  prosto w twarz i wykrzyczy z radosnym uśmiechem – KOCHANIE, TO DOPIERO POCZĄTEK!

Więc idźmy dalej.

Jeżeli, poszukując duchowej prawdy, znajdziemy się na ceremoniach oryginalnej, źródłowej Tantry, praktykowanej w Indiach i Nepalu,  to znajdziemy się w świecie sekretnych ceremonii  odprawianych w głębinach dżungli, na cmentarzach i w odosobnionych, górskich jaskiniach.
W świecie, w którym króluje animalistyczna dzikość i w którym przelewa się dużo krwi w rytualnych ofiarach ze zwierząt i samoofiarnych  praktykach tantryków. Znajdziemy się w seksualnych orgiach, którym przewodzą święte kobiety, najczęściej w czasie menstruacji i w których ofiarami dla Bogiń są wszystkie płyny kobiecego i męskiego ciała. I znajdziemy się w ekstremalnych – kanibalistycznych praktykach picia alkoholu z ludzkich czaszek i wznoszenia Kundalini i Energii Seksualnej na polach kremacyjnych.
Znajdziemy się w świecie Bhakti i całkowitego powierzenia się Bogom. W religijności opartej na uwielbieniu i szamanicznych praktykach przebóstwienia – przemiany fizycznej świadomości, transformacji układu nerwowego i DNA – zaawansowanych, pełnych skupienia metodach świadomego i upragnionego „opętania” – przejęcia ciała, świadomości  i duszy tantrycznego  adepta przez ukochaną Kapalikę – Śaktyjski  panteon – czyli boską, duchową rodzinę praktykującego tantryka. 

 

Energia Kundalini

Dlaczego tak jest? Bo Tantra jest jak niepowstrzymany żywioł, pożar i tornado ognia, który wypala wszystko, co stoi na drodze duchowemu przebudzeniu. Jest jak Dakinie z orszaku Kali, których zadaniem było zgwałcić, wymordować i zniszczyć wszystko, co stało na drodze adepta do jego przebudzenia i duchowego przyjęcia Bogini.

Tantra, jako duchowa praktyka, służy wyłącznie Przebudzeniu. I robi to najmocniej i najszybciej jak to jest możliwe. I do tego celu  używa absolutnie wszystkich dostępnych i działających metod.
Destrukcji iluzji, zniszczenia wyuczonych ograniczeń, dezintegracji wyuczonej osobowości, psychicznych cięć, niebezpieczeństwa, intensywności, tabu, paradoksu, strachu, integracji cienia, dużych emocji, seksu, ekstazy, płaczu i bólu. Czyli wszystkiego, co natychmiastowo wyrywa adepta z komfortowych ram fałszu, dualności, zakłamania, samooszukiwania się i trwania w wewnętrznym uśpieniu.

 A przede wszystkim Tantra używa samoofiarowania i miłości. Najmocniejszej, wypalającej duszę miłości, jaką obdarza się uwielbianych Bogów, którym oddało się całych siebie. Miłości, jaką przeżywa  się w totalnej, religijnej ekstazie. Miłości, która potrafi zadać ból i zabić, gdy tak trzeba. Miłości, która ratuje życie. Miłości duchowego ognia i zatracenia, która spala na popiół i rozwala wszystkie bariery. Miłości o mocy rozszczepienia atomu i duchowej „śmierci” adepta. Miłości, która zabija doczesne i daje zmartwychwstanie, bo tylko taka miłość trwale budzi Kundalini. Miłość duchowego ognia, o której mówił Rumi i którą reprezentuje Kali.

Dlatego na tantrycznych ceremoniach Śaktyjskich nie znajdziemy miłej „otwartej kobiecości i męskości”, nie znajdziemy miłości harmonijnych „tantrycznych związków”, ani miłości zachodnich „tantrycznych warsztatów„.  
Za to znajdziemy wszystko, co w dzisiejszym rozumieniu naszej świeckiej duchowości i grzecznego wychowania nazwiemy mrocznym i absolutnie niedopuszczalnym. Co jednocześnie z zafascynowaniem będziemy oglądać w filmach. O czym będziemy czytać w książkach i co pojedziemy poczuć w mistycznej wyprawie do Indii, gdzie z wypiekami na twarzy, choć na chwilę usiądziemy koło Aghori Siddhów – tantrycznych czcicieli Kali, pokrytych popiołami zmarłych i pijących z ludzkich czaszek.
 W Tantrze znajdziemy to wszystko, czym karmimy swój cień we wstydliwym poczuciu winy i najcichszym podszepcie duszy, że w tych niesamowicie mocnych praktykach i w wymazanej krwią Kali „coś jest”.

 

W następnej części:

Tantryczna Inicjacja kobiet i meżczyzn – Rytuał Kapala – picie z czaszek
Mężczyzna – Heros – Wadżra i rytualny sex tantryczny
Kapalika – Kult 8 Bogiń-Matek i Matka Śmierć
Współczesna Tantra Aghori i moc uzdrawiania

logo Kala Luna Temple

Kala Luna Temple - Wszelkie prawa zastrzeżone.

+48 884 394 568

info.kalalunatemple@gmail.com

Call Now Button
Facebook Instagram Youtube Linedin