Referencje

Po moich masażach, sesjach i spotkaniach przysyłacie mi przepiękne podziękowania. Poniżej znajdziesz je w kolejności: TANTRYCZNE MASAŻE, MAPPING INTYMNY i ROZBRAJANIE CIAŁA, UZDRAWIANIE SEKSUALNOŚCI – BOGINI i BERŁO, RYTUALNE WARSZTATY DLA PAR:

z
v

Masaż Tantryczny w Kala Luna Temple: artykuł w Seksualność Kobiet

v

Najintymniejszy z masaży, artykuł w Zwierciadło

v

Najintymniejszy z masaży, artykuł na Kobieta.wp.pl

TANTRYCZNE MASAŻE:

Adrian:   U Ciebie zrozumiałem czym jest energia seksualna i jak bardzo płytko ją wcześniej rozumiałem.

Dariusz:  Luna …jest fascynująca , nie spotkałem człowieka tak kochajacego …i odważnego.

ADAM:  Jeżeli szukasz prawdziwego tantrycznego masażu, który na prawdę wypełnia mocą, idź do Luny.
A było tak… Najpierw czytałem o tantrze. Potem postanowiłem poszukać tantrycznego masażu. Chciałem profesjonalnego masażu kierującego energię, bo wiedziałem, że to ma być wypełnienie mocą i bardzo głebokie doświadczenie.
W moich poszukiwaniach od razu wyeliminowałem tantromasażyki w salonach erotycznych, a dalsze poszukiwania zaprowadziły mnie do osób, które reklamują się jako dyplomowane profesjonalistki o ukończonych kursach, lub promują siebie jako nauczycielki tantry.
Jeden masaż był zmysłowo miły i relaksujący. Na drugim pani bardzo mówiła o tantrze, a potem zrobiła masaż z manualnym zakończeniem, a na koniec poprosiła o lajka na fanpagu i pozytywną opinię pisemną. Nie napisałem, bo nie było o czym. I wtedy zrozumiałem, że popularna tantra zachodnia nigdy mi nie da transcendencji i pełnego duchowego doświadczenia. Nie dlatego, że jest gorsza, ale dlatego, że ta wiedza jest za mała, by dać takie doświadczenie. To miła tantra dla grzecznych dziewczynek. Nie obejmuje faktycznej pracy z energią i seksualną mocą, bo grzecznie dziewczynki nie bawią się mocą. Nie mogą i nie umieją.
Więc masażu szukałem dalej tak i trafiłem do Luny. I w końcu znalazłem Tantrę. Już po pierwszym zdaniu wiedziałem, że to cos innego. Kobieta, która wie, o czym mówi i naprawdę to robi. Jej bezpośredniość w mówieniu o seksualnej mocy i pewność wiedzy dała mi radość, że w końcu kogoś takiego znalazłem.
Masaż był tym, co czułem, że powinno być. Dał mi doznania, wobec których miałem nadzieję, że istnieją i są możliwe do doświadczenia. Całkowicie wypełnił mnie mocą. Poczułem taka energię w ciele, że byłem w stanie przenosić góry i w końcu realizować wszystkie moje marzenia. Poczułem że wróciła do mnie moja cała ludzka i męska siła. Przez chwilę byłem jak bohater Marvela, który energią rozwala mury i powala przeciwników. Poczułem siebie w całej mocy, którą zgubiłem i utraciłem w codzienności życia. Czułem się jakbym mógł na prawdę wszystko. I było to niewyobrażalnie fizyczne uczucie, które płynęło ogniem w całym moim ciele. Fizyczna energia, której nie jestem w stanie opisać.
Luna ma moc w sobie, dlatego potrafi obudzić i poprowadzić ją w kimś. Prowadziła mnie w tym od początku do końca. Kierowała i pomagała, że mogłem jeszcze więcej w siebie przyjąć. Przez cały masaż wzmacniała to poczucie i cały czas podbijała moją energię do jeszcze wyższego poziomu. Pomagała mi to przyjmować i dała mi coś, czego nigdy nie zapomnę. Prawdziwe mega doświadczenie!

Anna:   U Ciebie zrozumiałam czym jest tantryczny masaż. Wcześniej byłam na erotycznych, choć mówili, że robią tantryczny masaż… zostałam przez tych ludzi oszukana.

Magdalena:   Luno swoim masażem oddałaś mi moje ciało. Poczułam że jestem i cała moja kobiecość jest mną. Bardzo się bałam przyjść i bardzo myślałam co to będzie a jak weszłam to znalazłam się w dobrych bezpiecznych rękach. Atmosfera w świątyni jest taka jak nigdzie więcej nie spotkałam. Luno, potrafisz dać zaufanie i bardzo wielki komfort. Dajesz dobro. Twój masaż jest bezwarunkowo bezpieczny. Umiesz wprowadzić w bardzo wielkie bezpieczeństwo i dobro. Powierzenie się tobie było ogromną ulgą w codzienności. Dziękuję.

Darek:   Myślałem że byłem już na tantrycznych masażach. Po masażu u Luny zrozumiałem, że nie byłem. Zaniemówiłem i zamurowało mnie że można tak masować i dotykać człowieka. Nigdy się tak nie czułem jak u Ciebie. Z nikim, nigdzie. Zabrakło mi słów podziwu dla tego dopiero teraz piszę. Dziękuję, wrócę po to poczucie.

Adam:   Stanąłem przed nią nagi. Dotknęła mnie. Położyła dłonie na moich barkach i powiedziała , żebym puścił. Pokazała, jak oddychać. Jak odczuć, jak pozwolić sobie być. Jak tworzyć miejsce dla energii, która płynie i jest we mnie. Poddałem się i doświadczałem . Byłem obecny. Pozwoliłem trwać teraźniejszości. Wszystko płynęło tak , jak nigdy wcześniej. Każdy ruch był świadomy, każda część mojego ciała uświęcona. Poczułem dotyk tak głęboki ,jak nigdy wcześniej. Doświadczyłem, odczułem, zrozumiałem.

Kinga:   Mąż kupił mi zaproszenie na 3 godzinny masaż na urodziny. Nie wiem co On myślał, ale to był najlepszy prezent w życiu!

Annana Wiczyca Ziemi:  Do Luny trafiłam z polecenia wielu osób i znalazłam kobietę, która jest jak księżyc pośród nocy. Oświetla ciemność i rozgania chmury. Jej sesje to stabilność, zaufanie i gwarancja. Luna widzi i robi psycho-emocjonalne miejsce. To osoba o niezwykle wielkiej przepustowości na drugiego człowieka. W niej mieści się każdy ludzki cień i staje się jasny. Ona robi to, co mówi, u niej jest tantra prawdziwa, nie dla pieniędzy. To jest prawdziwe i to czuć od razu. W poczuciu wielkiego bezpieczeństwa i wdzięczności, bardzo, bardzo polecam.
Mistyka i gnoza w jej praktyce dzieje się w doświadczeniu wewnętrznym tego, co płynie w energii masowanej osoby, a nie w interakcji z nią. Doświadczyłam tego i to było to doświadczenie, którego szukałam. To było doświadczenie moje osobiste, głęboko wewnętrzne, które w pełni objawiło swoją moc, gdy całkowicie puściłam kontrolę. Otworzyłam się na to, co dało mi moje ciało. Powierzyłam się temu, co boskie.
Żeby przeżyć to w pełni, musiałam zostawić za drzwiami oczekiwania, nadzieje i wszystkie wyobrażenia o tym, jakie miałam o tantrycznym masażu i o tym, co mogę poczuć. Musiałam wejść w masaż z pragnieniem, by było to, co ma być dla mnie ode mnie samej. To, co da mi moje ciało, energia i cały proces. Bo moje ciało zawsze daje mi to, co dla mnie najlepsze, choć nie zawsze o tym pamiętam.
Mój masaż to był proces totalnego, wewnętrznego oczyszczenia. Zaczęłam płakać już na wstępie, jak tylko weszłam, usiadłam i poczułam, że jestem w prawdziwej świątyni. Jakbym wróciła do utraconego domu, do wewnętrznego porządku i wewnętrznego ładu ze sobą. Moja duchowość i codzienność znalazły swoje miejsce. Moje trudności rozwiały się i znikły w tym, jak popatrzyłam na nie inaczej. Zrozumiałam gdzie stoję przed ścianą i znalazłam, jak ruszyć dalej.

Monika:   U Luny poczułam się jak u kapłanki co żyje wieki. Jak uczyła mnie przed masażem jak oddychać do prowadzenia energii w ciele. Jak uczyła czym jest nagość, że to coś z czym się rodzimy dla tego naturalne. Jak przygotowywała moje ciało do masażu i żebym umiała go przyjmować. Bardzo o mnie zadbała żebym nie czuła się sama i opuszczona w nowej sytuacji. Bardzo mi było dobrze. Masaż mnie bardzo zadziwił bo nie był erotyczny ale Luna dotykała mnie całej jak jeszcze nikt nigdy tego nie robił. Całe ciało tak samo bardzo spokojnie i to był dotyk który ode mnie nic nie chciał. Ludzie zawsze dotykają i coś ma z tego wyniknąć a ona nie. Poczułam się że mam całe ciało i zaopiekowane przez kogoś, kto wie wiele więcej niż ja. I było mi bardzo dobrze. Jeszcze wrócę po jeszcze bo to było bardzo niesamowite doznanie.

A:   Masaż tantryczny to cudowne przezycie, wspaniale relaksuje, oczyszcza i pozostwia niezapomniane wspomnienia. Ważne jest aby mieć pewność, że masażystka / masażysta faktycznie zajmują się tantrą. Dla tych którzy mieszkaja w W-wie badź okolicach gorąco polecam Kala Luna Temple, masażystka z potężnym doświadczeniem, doskonałą reputacją, prawdziwa Dakini 🙂

Maciek:   Niesamowite doznanie bo odpocząłem jakbym był na dwu tygodniowym urlopie. Szok, wdzięczność, radość!

Anna:   Dotyk Luny mnie zachwycił, rozbroił. Pomimo że bardzo bałam się przyjść jej dotyk rozpuścił wszystkie strachy i lęki, wszystkie wyobrażenia i wstydy. W jej dłoniach jest moc, niesamowita pewność tego, co robi, każdego ruchu, dotyku. Poczułam się jak w rękach kogoś o niezachwianej pewności i było to bardzo uwalniające i bezpieczne. Dzięki tej pewności mogłam sie oddać, poddać i puścić w nieznane. Pozwoliłam sobie na czucie, na wsłuchanie w siebie bo ona wiedziała co robi i mnie „trzymała”. Odpłynęłam w rozkosz i odpoczynek jakiego nie zaznałam długie lata. Sesja oprócz masażu była terapeutyczna, głęboko psychologiczna bo Luna poprowadziła mnie we mnie samą, w moje obawy, blokady, dramaty wewnętrzne i pomagała je rozumieć i uwalniać. Nigdy przedtem nie myślałam, że ktoś tak duchowy może być tak mocno stąpającą po ziemi osobą. Dziękuję.

Ala:   Rewelacyjny masaż! Nie chce się wychodzić!

Jadwiga:   Nikt nigdy tak mnie nie dotykał! Nigdy w życiu nikt wobec mnie nie był tak czuły. Czułam się piękna, czysta, dobra. Całe moje ciało czyste, dobre i piękne. Cała ja się taka poczułam i wszystko co mnie w życiu spotkało stało się spokojne i zaakceptowane. Poczułam się zaopiekowana i utulona. Każda część mnie poczuła się ukochana, potrzebna i pierwszy raz w życiu zauważona. Nikt nigdy nie dotykał mnie z taka troską i uwagą. Luna powiedziała, że jestem ukochana i taka się czułam. W końcu ukochana i przytulona. I uwolniona. To było bardzo, bardzo dobre. Dziękuję.

Piotr:   Luno, podczas masażu u Ciebie przeżyłem niezwykłe doświadczenie. Czułem, że masz całkowitą kontrolę nad moim ciałem i nade mną całym, emocjonalnie , psychicznie i fizycznie. Było to bardzo niezwykłe doświadczenie, bo przy tym czułem się absolutnie bezpiecznie. Kompletnie pewny, spokojny, głęboko zaopiekowany. Coś takiego przeżyłem pierwszy raz w życiu i na długo zostanie to w mojej pamięci. Dziękuję!

Andrzej:   Na masaż tantryczny? Żeby to było na prawdę dobre i prawdziwe, żeby to była faktycznie tantra i duchowe przeżycie? Tylko do Luny.

Leszek:   Jeżeli Masaż Tantryczny to tylko u Luny. Chodzę od roku, regularnie co miesiąc i za każdym razem znajduję tą samą pełnię i Jej obecność. Niezwykłe doświadczenie, które pozwala żyć i się rozwijać. To Kobieta która kocha swoją pracę. Kocha masować i to czuć w dotyku i w całym masażu. Ona tego nie wykonuje – ona tym jest. Dla porównania, a także z braku miejsc u Luny byłem w innych „świątyniach”. Więcej nie pójdę, bo przepaść w jakości, podejściu i wiedzy jest kolosalna. Zyskałem tylko tyle, że wiem, że cokolwiek się nie dzieje będę czekał na miejsce u Luny. Na jej przywitanie i przygotowanie przed masażem. Na jej świadomą i mądrą obecność. Dziękuję.

Alla Kether:   To był masaż – inicjacja u Mistrzyni Tantry, nie „tantry zachodniej”. Luna to Bogini która mając Moc – służy innym swoim życiem we wszystkim co robi. Dziękuję całym moim sercem.

Peter:   To był masz tantryczny najwyższej jakości. Mam porównanie, bo zgłębiam tą sztukę w całej Europie, a to był najlepszy masaż jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. Luna była opiekuńcza, zmysłowa, ciepła, profesjonalna, ucząca i na prawdę wiedziała, co robi. Nie będziecie rozczarowani rezerwując sesję w Kala Luna Temple. Mam nadzieję, że szybko wrócę do Warszawy by jeszcze więcej się od niej uczyć.

Patryk:   Nie potrafię znaleźć słów by opisać to, czego doświadczyłem. Czuję ogromny szacunek i wdzięczność wobec Luny.

Andrzej:   Żadne słowa nie oddają tego, co czułem podczas Ceremonii Ognia. Jestem pod wielkim wrażeniem masażu, wyczucia, profesjonalizmu i umiejętności Luny. Ona na prawdę zna sie na tym, co robi. Wie, co robi i prowadzi w sposób bardzo świadomy.

Stefan:   Byłem na wielu masażach tantrycznych na całym świecie. Nikt nigdy tak mnie nie przygotował, nie masował, nie prowadził podczas masażu i nie uczył, jak Luna. I nigdzie się tak nie czułem jak u Niej. Wielki szacun i mistrzostwo!

Kuba:   Nauczycielka tantry z powołania, wykształcenia i z serca. Powodzenia!

Mariusz:   Luno, dziękuję! Twój masaż Dotyk Bogini jest nieziemski! Masaż różami przechodzi wszelkie wyobrażenie! Znalazłem spokój, głębokie poczucie sensu i miłości. Poczułem i przyjąłem siebie. Przedtem byłem jak mnóstwo pozamykanych pokoi, teraz jestem jak jedna wielka, piękna całość, jak najpiękniejsza sala balowa. Poczułem się kompletny i cały, scalony, bez konieczności spełniania czyichś oczekiwań. Jestem obudzony, napełniony, kochany i cały czas czuję energię płynąca w ciele. To jest prawdziwe spełnienie! Każdy mężczyzna powinien tego doświadczyć!

W:   Luna jest profesjonalistką w każdym calu. Widać, że ma przepracowane wszelkie kwestie, które mogłyby zakłócić przebieg sesji. To się czuje i łatwo jest poddać się ceremonii z pełną ufnością i otwarciem. Cały czas sesji jest wypełniony uwagą, obecnością i delikatnością. Masaż pracował dla mnie i mojego ciała długo po zakończeniu spotkania. Serdecznie polecam.

Waldemar:   Luno, masz w sobie delikatność, świadomość, wyczucie i zrozumienie. Takie doświadczenie, jak Twoje wypracowuje się latami i to widać i czuć w Twoim podejściu, dotyku, prowadzeniu. Gdy masujesz bije od Ciebie niesamowity spokój i całkowite wyciszenie. Podczas masażu byłem w Twojej energii i emanacji. Było to niesamowite i bardzo mocne doświadczenie. Dziekuję, muszę to w sobie poukładać i wrócę na kolejne spotkanie z samym sobą.

Rafał:   Słów mi brakuje, żeby to opisać. Totalny odlot i relaks jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłem! Takiego poczucia nie daje żaden inny masaż, to jest to. Takiego masażu szukałem!

Piotr: Na tantrycznym masażu byłem pierwszy raz. Umówiłem się przez telefon i miałem wiele obaw jak będzie, czy będe umiał się w tym znaleźć i czy dam radę się otworzyć na przyjmowanie i otrzymywanie. Było wspaniale! Zostałem poprowadzony przez całą ceremonię, cały czas miałem pełną uwagę, obecność i ciepło Luny. Czułem się wyjatkowy i szczęśliwy jak nigdy wcześniej. Wyjaśniła wszystkie wątpliwości, opowiedziała na wszystkie pytania i ja całkowicie oddałem się temu, czego uczyła i co robiła. Czułem się spokojny i spełniony, jakbym wrócił do domu. Będę wracał po więcej,

Leon:   U Luny byłem wczoraj na ceremonii Swiątynia Ziemi. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Już od wejścia wiedziałem, że dobrze trafiłem. Spotkałem kobietę ciepłą, zmysłową, świadomą siebie i tego, co robi. Zostałem wprowadzony w piękne miejsce i niezwykły klimat Światyni, muzyki, świec i obecności energii i mocy. Było zmysłowo, subtelnie, nie myślałem, że można tak odpocząć! Masaż wprowadził mnie w całkowicie inny wymiar patrzenia na siebie i na seksualność. Pełnia szczęścia i dobrze wydane pieniądze. Seans warty ceny i wszelkich pochwał. Pomimo, że jest drogo dałem wysoki napiwek i wrócę oddać się w Jej ręce.

Robert:   U Luny znalazłem masaż tantryczny na najwyższym światowym poziomie. Mistrzostwo i wielki szacunek! Mam porównanie bo na tantrycznie masaże chodzę od wielu lat, byłem w różnych krajach Europy i świata i sam zgłębiam tą wiedzę. Polecam wszystkim, którzy szukają raju, totalnego odlotu i błogości prawdziwej tantry. Będę wracał z radością do tej niezwykłej kobiety!

M45: Byłem u Luny na dwóch sesjach uzdrawiania problemów seksualnych. Od pięciu lat byłem impotentem. Pokazała mi, że można inaczej patrzeć na siebie, że nic nie muszę, że mogę być spełniony beż stresu i ciśnienia. Poleciła mi ćwiczenia i praktyki do domu. Stosowałem regularnie i MOGĘ!!!!

Damian:   Byłem już nie raz u Luny, chodzę regularnie raz na miesiąc na Świątynię Ziemi i za każdym razem jest mi lepiej! Za każdym razem więcej i gębiej czuję. To jest prawdziwa Tantra i prawdziwa tantryczna Bogini! Ona ma promieniującą energię w sobie i to przekazuje w masażu. Widać, że ma ogromne doświadczenie i podejście do klienta. Masaż jest cudowny! Cudowny orgazm i płynąca energia podczas całego spotkania! Piękny klimat i wystrój salonu, zadbany i wszystko przygotowane. Dziękuję i powodzenia!!!!!

Ola:   Byłam wczoraj na masażu u Luny – i jestem pod wrażeniem delikatności czułości i mocy jej dotyku. Najpierw wzruszyła i otworzyła mnie duchowa ceremonia boskiej seksualności a potem odleciałam w kosmiczną błogość pieszczona piórami, jedwabiami, perłami a potem dłońmi i gorącym olejem…Całe ciało dostało uzdrawiającą pieszczotę i dotyk…… Piękna celebracja pierwszego dnia wiosny……. Dzięki Luna :)) A Wam – Polecam

Sylwia: Dzięki kochana. Przede wszystkim czuję się piękna. Jakoś inaczej patrzę na swoje ciało. Niby je lubiłam, ale teraz uwielbiam, patrzę, podziwiam, zachwycam się. Uśmiecham. Dostałam kilka wskazówek od mojego ciała podczas masażu. Przypominam sobie o oddechu i wprowadzam w życie. Wracając poczułam szczególna więź z drzewami. Patrzyłam na ich korę, pościnane pnie i zastanawiałam się, czy tak wiele nas różni, czy nie. Wczoraj u Ciebie Luno czułam się bezpiecznie prowadzona, wzruszająco uhonorowana. Ja, Bogini. Mogłam sobie i tobie pozwolić na tak wiele przyjemności. Mogłam być sobą, naga. A w pareo czułam się trochę jak przebrana, bo wolałam być sobą – taka jaką się narodziłam. Przywitana przez Ciebie tak, jak powinno się być witanym na Świecie. Teraz pewnie trochę innym dla mnie. Dziękuję

Helena:   Bardzo dziękuję jeszcze raz za wczorajszy masaż. Jest we mnie pełno miłych wrażeń i ciepłych wspomnień z tego zabiegu. Faktycznie, po zastosowaniu się do Twoich wskazówek, by potraktować się jako boską istotę, boginię i świątynię ducha i czerpać z tego jak najwięcej, masaż stał się cudownym, boskim i niebiańskim doznaniem.

Karo:   Byłam dziś na masażu u Luny. Och… nie wiem czy znajdę słowa aby opisać czego doświadczyłam. Możliwość oddania się w ręce kobiety, która dedykowała swoje życie aby tantrycznym dotykiem służyć innym i uzdrawiać ich, to prawdziwa łaska. Dziękuje Luna. Polecam wszystkim tantrykom i tantryczkom wizytę w Kala Luna Temple jako element tantrycznej higieny osobistej.

Agata:   Po długich zastanowieniach i kilka miesięcy od poznania Luny nareszcie zdecydowałam się przyjść do Kala Luny na masaż. Byłam przerażona już tydzień od rezerwacji wizyty- co mnie czeka, co mnie czeka… Ten lęk towarzyszy mi często, kiedy staję w obliczu czegoś nieznanego… Klatka schodowa niepozorna, budynek zresztą też. A już u progu ogarnął mnie spokój – głos Luny, muzyka, zapach, nastrój świątyni – wiedziałam, że oddaje się w dobre, doświadczone ręce. Potrzeba głębokiego relaksu wywołała u mnie efekt zdystansowania się od tych wszystkich stresów, z którymi na co dzień walczę spinając wszystkie mięśnie mojego ciała. Luna mówiła do mnie jak do Bogini, mówiła do mojego ciała otwierając moje czakry i opowiadając o tym jak te rytuały były stosowane kiedyś i że wiedząc o nich nic nie stoi na przeszkodzie, by moc je stosować dziś. O całym 2,5 godzinnym przeżyciu pisać nie będę, gdyż myśli do teraz kłębią się w mojej głowie – to, co wydarzyło się potem wydaje mi się ważniejsze – ODZYSKAŁAM MOC. Dziękuję!

Anna:   Dotknęłam Cudu i odwiecznej Magii… bardzo dziękuję!

MAPPING INTYMNY i ROZBRAJANIE CIAŁA:

Dorota:   Masz zdolność robienia bezpiecznie tego co jest trudne. Z tobą można wejść we wszystko i było dużo łatwiej niż się spodziewałam. Poruszyłam w sobie rzeczy których bałam się poczuć od lat a przy tobie dałam radę i byłam spokojna. Twoja odwaga i pewność mi się udzieliła i pomogła bardzo.

Marta:   Do Luny idzie się po prawdę. Po to, żeby usłyszeć wszystko, czego boimy sie powiedzieć sobie sami. Żeby wyrazić wprost to, co w sobie przeczuwamy od dawna. Żeby poczuć siebie na prawdę. Żeby już nie uciec od siebie, stanąć twarzą w twarz z sobą i być w tym. Zabrać to do domu i zacząć żyć. Luna pomaga. Daje odwagę, mówi to co musi być usłyszane, co musi być powiedziane i w końcu uświadomione. Daje siłę żeby to przejść i zrobić. Daje wsparcie i motywuje do dalszych kroków. Daje czułość i bardzo bezpieczną atmosferę. Daje pewność że to co trudne może się stać i być łatwiejsze, niż obawy i oczekiwania.

Marta:   Luno jesteś fantastycznym psychologiem. Dziękuję za wszelką pomoc i pokierowanie mną w mappingu bo miałaś niesamowite wyczucie tego co się ze mną i we mnie działo. Było tak, jak mówiłaś, że mogę dzień po czuć się smutna i słaba i tak było a potem nastąpił zwrot i uwolnienie jakby moje ciało chciało już iść do przodu. Poczułam pierwszy raz w życiu pewność, że mogę decydować o sobie sama i że nie muszę nikogo pytać ani czekać na pozwolenie bo pierwszy raz w życiu poczułam że jestem dla siebie ważna i to jest najważniejsze i reszta nie ma znaczenia bo ja w końcu muszę być dla siebie ważna. Zobaczyłam że nie stawiam granic, że mieszkam z nie szanującą mnie rodziną i na to sama pozwalam. Wcześniej nigdy tego nie widziałam a mapping zdjął mi z oczu zasłony. Dziękuję bo nie wiedziałam że tak to zadziała ale w domu zrobiło się inaczej. Ja stałam się inna i domownicy też na to zareagowali nie krzykiem i złością a poszli za tym spokojnie i intuicyjnie. To dopiero jedna sesja, chcę odbyć jeszcze tyle ile potrzeba i przyglądać się jak to zmienia moje życie.

Marek:   Luno dziękuję za to co dla mnie zrobiłaś, za wspaniały czas sesji z Tobą i za przepiękną świątynię w której uznałem siebie i cały mój bagaż seksualnej przemocy z dzieciństwa. Dziękuję, że ani razu nie traktowałaś mnie jako ofiary przemocy. Dziękuję że pomogłaś mi wziąć to na klatę, wypłakać i unieść w gotowości jako część mnie samego. Dziś już umiem o tym spokojnie mówić. Umiem patrzeć na rodziców – oprawców i zarządzić moją z nimi relacją. Umiem powiedzieć nie, stop i dość, gdy zaczynają znów manipulować i wymuszać wszystko dla siebie. Dziękuję że dzieliłaś się swoim osobistym doświadczeniem i zrozumieniem. Umiesz pracować z ludźmi krzywdzonymi w dzieciństwie i polecam Ciebie każdemu, kto chce zrobić w sobie z tym porządek.

Agnieszka:   U Luny na mappingu pożegnałam moje poronione dzieci… po 20 latach, dopiero u Luny…. Dziękuję kochana!

Luiza:   Luno, oddałaś mi moje ciało, które wyrzuciłam z siebie na lata. Dziękuję.

Barbara:   Przyszłam do Luny na Mapping bo chciałam pomóc sobie w bólu w seksie, a na jej stronie wyczytałam, że to pomoże. Od zawsze, od kiedy pamiętam, bolało mnie przy każdej próbie penetracji i wewnętrznego i zewnętrznego dotyku. Bez względu na to, jak delikatny dla mnie był mój ukochany maż i ja sama dla siebie. Więc robiliśmy to rzadko, a ja zagryzałam zęby w seksie i cierpiałam. Nasze życie seksualne cierpiało, nasza miłość cierpiała i emocjonalna bliskość, w której ja unikałam seksu, choć bardzo go chciałam doświadczać w czułości i prawdziwej chęci. I wtedy, któregoś dnia znalazłam Lunę w sieci i powiedziałam sobie „raz kozie śmierć! Idę do niej, niech robi co chce, ma to się wreszcie skończyć! I umówiłam się na spotkanie.
Świątynia ujęła mnie ciszą i prywatnością, by za chwilę wprawić w zdumienie ogromem i aranżacją przestrzeni (jestem projektantką wnętrz i ocena przestrzeni to moje zawodowe zboczenie). Świątynia Luny jest wysoka, złota, industrialna i jednocześnie wschodnio miękka. Taka przestrzeń, w której się wszystko mieści i każdy się mieści ze swoimi potrzebami i spektrum tego, po co przychodzi. Miejsce z którego się nie chce wychodzić.
Zaprosiła mnie do wielkiej, złotej sali do masaży i pracy z ciałem. Chwilę porozmawiałyśmy, aż osadziłam się w sobie. Rozmawiałyśmy o miłości, o ciele, o bólu w seksie, o próbach radzenia sobie z tym. Potem nauczyłam się oddychać, by dobrze współpracować w mappingu, by umieć przepuścić emocje i skontaktować się ze swoją podświadomością. Luna mi wszystko wytłumaczyła, pomogła i przeprowadziła przez cały proces. Była ze mną we wszystkim, co w sobie znajdywałam z całej swojej przeszłości. We wszystkim, co z siebie wykrzyczałam, wypłakałam i wyklęłam soczyście kurwiąc. Cały czas mi pomagała, emocjonalnie trzymała i prowadziła, a ja sama chciałam iść dalej. Do końca swoich możliwości, by w końcu móc poczuć przyjemność i radość w seksie z ukochanym mężczyzną.
I stało się. Po trzeciej sesji ból zniknął. Tak po prostu, sam, nagle podczas sesji. Ustąpił i przestał istnieć w mojej głowie i w moim ciele. Jakby mi się coś w środku odblokowało, uwolniło i zrestartowało. Poczułam się lekka i …. tak, lekka, to jest najlepsze słowo. Cała lekka, w ciele, w głowie, w środku i w sobie. Wróciłam do domu nie wierząc i jeszcze potem przez jakiś czas ostrożnie podchodziłam do seksu w obawie, że ból wróci. Ale nie wrócił! I teraz kocham się z mężem spokojnie, uważnie i jakby od nowa. Celebrujemy to moje nowe czucie w takim świętym połączeniu i zachwycie. On się nie spieszy i pokazuje mi moje ciało a ja, po latach bólu, uczę się bezpiecznej bliskości, dotyku i ukojenia.

MONIKA:   Luno, po Twoim mappingu w końcu zaszłam w ciążę!

Adam:   Luno, jesteś jaka jesteś, jesteś kim jesteś i właśnie dzięki temu praca z Tobą jest niezwykłym doświadczeniem. Bo jesteś do bólu prawdziwa. W niewiarygodnie odważny i fascynujący sposób pokazujesz siebie we wszystkich swoich barwach i w swojej mocy i w swoich słabościach. Zaskakujesz tym, że nie robisz z siebie ideału, a mimo to wciąż jesteś duchową mistrzynią. Dajesz moc i odwagę i niesiesz światło w tym co robisz. Wciągasz ludzi do góry, będąc na szczycie wciągasz innych do siebie, na ich własne szczyty. Uczysz poznawania swoich możliwości a nie naprawiania siebie. Darzę Cię ogromnym szacunkiem za to jaka jesteś i za to, jak pracujesz. Nie boisz się wchodzić w najgłębszą ciemność i pomagasz poruszać się w niej bezpiecznie. I nie załatwiasz własnej prywaty kosztem sesji i ludzi.

Marta:   U Luny jest bardzo bezpiecznie. W łatwy sposób można zrobić to co gdzie indziej było by nie do przejścia. Przepracowywanie u niej bardzo trudnych rzeczy jest łatwe. Nie wiem jakie inne słowo na to znaleźć, bo na maping jechałam pełna nerwów, obaw, strachu i dojechałam przerażona że mam wejść i chciałam uciec. Taka przerażona zadzwoniłam do drzwi i powiedziałam że wejdę ale mam ochotę stąd uciec a Luna bardzo spokojnie powiedziała że mogę uciec. Nic mi nie kazała, tylko miała w sobie spokój i zrozumienie mnie. Zostałam i zrobiłam rzeczy niemożliwe dla mnie. Luna mi cały czas pomaga. Bardzo dziękuję!

Alicja:   Luna widzi! Spotkanie z Nią było dla mnie niesamowite. Klnie jak szewc, ale nie jest wulgarna. Patrzy prosto w oczy, mówi co myśli i jest tak prawdziwa w tym że aż nie możliwe. Bezkompromisowa w tym czego uczy. Wymaga myślenia, skupienia, konfrontacji. Nie toleruje strachu i uciekania przed sobą mi też nie pozwoliła uciec. Dzięki temu wytrwałam w bardzo trudnej dla mnie sesji bardzo oczyszczającej. Dałam z siebie wszystko i za to dostałam zwrot w postaci siebie od nowa pojmowanej. Dla Luny wszystko jest proste i dla mnie dzięki temu też było. Jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo kto by mówił o swoim cieniu tak normalnie jak o śniadaniu. Przy niej to co wydawało sie dziwne i nie do przyjęcia jest normalne naturalne dobre oczywiste codzienne. Przestaje być problemem. I dotyk przy masażu. Nikt nigdy nie dotykał mnie tak władczo i delikatnie jednocześnie. Coś cudownego. Dziękuje Luna!

Marlena:   To nie jest zwykły masaż, tylko bardzo dobra psychoterapia.

Anna:   Z Luną przepracowałam coś z czym od lat borykałam się na różnych terapiach. Ze śmiercią moich dzieci. Przyszłam w desperacji, bo nikt nigdzie nie mógł mi pomóc przepracować bólu, żalu, gniewu, żałoby. Z Luną zajęło to 3 sesje masaży z mapingiem. Byłam gotowa i oddałam się w jej ręce. Powiedziałam: rób co chcesz, ja wierze, że mi pomożesz. Podczas sesji krzyczałam i płakałam z bólu wewnętrznego i psychicznego. Emocji i głęboko zakopanych uczuć z których nie zadawałam sobie sprawy. Krzyczałam i śmiałam się na przemian, gdy na chwilę dawała mi odpocząć. Unosiłam się na fali tego co czułam i pod bardzo ścisłym kierunkiem Luny uwalniałam się ze wszystkiego. Z bólu, traum, nieprzespanych nocy, zniszczonego małżeństwa i życia. Po każdej sesji część mnie wracała budząc się do życia. Do całościowego zdrowia. Po całej terapii odżyłam i wróciłam do życia. Do równowagi i sprawczości. Potem do pełno wymiarowej pracy. Ponownie pokochałam swój dom i nawiązałam kontakt z mężem, którego kocham, a od którego odsunęłam się po stracie dzieci. A w końcu poszłam na grób i pierwszy raz nie płakałam. Zaniosłam im kwiaty i wizytówkę Luny, żeby wiedziały kto nam pomógł. Nie wiem jak opisać to co Luna robi dla ludzi. Nie wiem jak podziękować więc dziękuję tak. W imieniu swoim, Kuby, Andżeliki i męża Adama. Namaste. P.S. Teraz mąż chodzi na sesje 🙂

Justyna i Dawid:   Bardzo bardzo tak!!! Dziękujemy za puszczenie lęków = powrót do miłości. Żona puściła bycie ofiarą. Ja strach przed byciem mężczyzną.

Adam:   Podczas sesji przestałem się bać o moją rodzinę, o to czy zapewnie dobrobyt i wszystko czego potrzebują. Strach znikł. Przestałem się bać ze jestem za słaby by zapewnić bezpieczeństwo.

Monika:   Umówiłam się na sesję mappingu bo nie czułam ciała. Nie czułam siebie ani w seksie, ani w dotyku. Dawno temu wyparłam czucie, bo żyłam w trudnym związku i było gorzej i gorzej. Maż mnie zdradzał. Zaczął, jak tylko urodziłam pierwsze dziecko, bo już dla niego miałam złe ciało. Poniżał mnie i nie szanował, a ja nie miałam siły żeby od niego odejść. I tak trwałam w bólu, rozpaczy, niekochana i niegodna. A tylko chciałam miłości, żeby mnie ktoś kochał. Tak minęło 20 lat beznadziejnego małżeństwa. I w końcu się rozwiodłam i przyszłam do Luny, żeby pomóc sobie. Bo nadal bym chciała, żeby mnie ktoś pokochał. I żebym ja pokochała siebie.
W masażu poczułam swoją moc. Dawno wypartą i zakopaną głęboko pod ziemię. Nieznaną od lat i obcą, a jednak moją. Na początku nic nie czułam, jakbym była martwa. Ale potem, podczas dalszego procesu zaczęłam czuć siebie. Najpierw był strach, że coś czuję w ciele i w emocjach. Nieznajomy strach, że teraz juz się stało, że jest i coś muszę. Ale wtedy Luna powiedziała mi miękko i ciepło, że nic nie muszę poczuć, że możemy to przerwać i nie wchodzić w to dziś. Że nie ma żadnego problemu i może mi zrobić, zamiast mappingu, masaż tantryczny. Ze zdziwieniem poczułam, że jestem zawiedziona. Że już, już cos się zaczęło dziać, a tu mogę odpuścić. Odejść z tego i nie mieć. I wtedy poczułam moc, że chcę. Że chcę doświadczyć, że chcę zobaczyć moje ja, moją zablokowaną przeszłość i zahamowania. Że nie chcę z tym wrócić do domu! NIE CHCĘ! I powiedziałam: NIE CHCĘ Z TYM WRÓCIĆ DO DOMU! NIE CHCĘ JUŻ TEGO W SOBIE NOSIĆ! Chcę to zostawić tu, u ciebie już. Rob ten, kurwa mapping i niech to już że mnie wyjdzie. Bo chcę być już wolna i móc żyć. I poszło we wspomnienia z dzieciństwa, w młodość i doświadczenia nie chcianych seksualnych inicjacji. Poprzypominałam sobie wiele z tego, co udawałam, że się nie wydarzyło. Puściłam wspomnienia z małżeństwa, z rozdarcia i niemocy. Puściłam żal do męża i do siebie, że na tyle pozwoliłam. Puściłam złość na siebie za wszystkie poniżenia, jakich się dopuścił i na jakie mu dałam miejsce. Płynęło to wszystko jak jakaś rzeka we mnie. Uwolniona tama i blokada, która w końcu została zwolniona.
Poznałam siebie jakby od nowa, uwolniona od wspomnień naszej wspólnej relacji. Jakbym dała mu odejść.
Potem poczułam swoje ciało. Jakoś tak stało się jasne i przejrzyste. Jakby świeciło od środka i na powrót stało się moje. Mną. To było niezwykłe. A na koniec Luna mnie przytuliła i była ze mnie dumna. i ja też byłam z siebie dumna. A z całej sesji wyszłam bardzo szczęśliwa.

Daga:   Przyszłam do Luny na mapping uzdrowić molestowanie seksualne w dzieciństwie. Wreszcie dać sobie z tym radę, bo już chodziłam na różne terapie i myślałam, że jest to już załatwione, ale znów okazało się, że nie. Więc tak, zdecydowałam się na sesję bo już chciałam być od tego wolna.
Nie wiedziałam jak będzie i trochę się bałam, ale najpierw usiadłyśmy porozmawiać. O tym, czym jest seksualna przemoc, jak ja sama to definiuję i dość ogólnie czego doświadczałam. Potem Luna zapytała jak ja się czuję i czy będziemy tu pracować z przemocą nazwaną wprost, czy z nadużywaniem. Czy z molestowaniem, czy z nazwaniem wprost – gwałtem. Rozmawiałyśmy bardzo spokojnie i byłam tym zdziwiona bo dałam radę sama podjąć decyzje jak chce o tym mówić. Luna bardzo uspokajała mnie sobą, nie wiem jak to opisać ale jest bardzo uspokajająca osobą. Rozmawiała o przemocy seksualnej spokojnie, nawet nie poważnie, jak moi poprzedni terapeuci, ale właśnie spokojnie. Opowiadała też o sobie i swoim domu i pomagało mi że wiedziałam, że mnie rozumie. Potem dała mi czas żebym sama zadecydowała, kiedy będę gotowa. Wtedy nauczyła mnie jak mam być w mappingu, jak oddychać, jak pracować z emocjami. Wytłumaczyła mi całą moją rolę i swoją w tym i opowiedziała jak wszystko będzie przebiegać, i poczułam się jeszcze bardziej bezpiecznie. Najpierw dostałam cudowny masaż, a potem jak powiedziałam że chcę zaczęłyśmy uwalniać emocje. Nie wiedziałam że mam ich tyle. Tak głęboko zakopane we mnie. Wspomnienia których nie pamiętałam świadomie i odczucia które zdusiłam w sobie na lata. Wszystko poszło ze mnie jakbym odkręciła kurek z przeszłością. Przepuszczałam przez ciało rodziców, braci, sytuacje i zdarzenia. Łzy ból i rozpacz w poczuciu że nie zasłużyłam na to wszystko a Luna mnie trzymała żebym dała radę i nie była sama. Pomagała mi w każdym momencie a ja czułam jak moje ciało odpuszcza każdą kolejną rzecz. Jak robi się miękkie i ciepłe, jak z każdą uwolnioną rzeczą robi mi się lżej. Po pierwszym puszczeniu byłam bardzo zdziwiona bo rzeczywiście poczułam to w ciele, a potem już poszło samo. Puszczałam, oddychałam, przychodziły kolejne wspomnienia i znów je puszczałam prowadzona przez spokojny głos Luny która powtarzała: Dasz radę, maleńka, puszczaj, opowiadaj mi wszystko i puszczaj… oddychaj… jeszcze puszczaj… co tu jeszcze nosisz… opowiadaj mi wszystko i puszczaj… i głęboki wdech i puszczaj skurwiela! Nie potrzebujesz go w ciele! Puszczaj ukochana…. i głęboko, przez całe ciało…
I tak aż do końca, aż wszystko wypłynęło i nagle poczułam że już. Że już nic nie ma. I że to już nie wróci. Że jestem wolna w środku. Że to już wszystko na dziś i jestem lekka. Jakby to wszystko wyszło z mojego ciała i z głowy. Ze wspomnień, z wewnętrznego ciężaru i z całej mnie. Usiadłam i nie mogłam uwierzyć w to co czułam. Oglądałam swoje ręce i całe swoje ciało jakbym miała je nowe. Nigdy nie dotykanie na siłę i nie gwałcone. Nigdy tak się nie czułam, jakbym pozbyła się kamienia u szyi który zawsze był. Jakbym miała nowe ciało, nowy umysł i wielką wolność w sobie. Niesamowite uczucie było długo po sesji, czułam się nowo narodzona, na powrót oddana życiu. Luno, dziękuję.

UZDRAWIANIE SEKSUALNOŚCI – BOGINI I BERŁO:

Zuzanna:   Luno, nauczyłaś mnie kochać, współczuć, współodczuwać i się nie podkładać.

Aldona:   Luno, oddałaś mi ciało, które wypierałam przez lata. Gdybym wiedziała, przyszła bym do Ciebie wcześniej, ale posłuchałam osób, które przed Tobą ostrzegały. Mój błąd i zapłaciłam za to zwłoką, bo mogłam mieć to, co dajesz wcześniej, gdybym słuchała sama siebie. Dziękuję za cykl Bogini.

PATRYCJA:   Pierwszą przyczyną do przyjścia na sesję było to, że nie lubię swojego ciała, bo jestem bardzo gruba. Usiadłyśmy, a Luna zapytała, czy może zadać mi kilka pytań, oczywiście się zgodziłam. Zapytała, czy na coś choruję, cukrzyca / hormony etc. Powiedziałam, że nie. Potem zapytała czy nie lubię swojego ciała, czy kształtu ciała. Z zaskoczeniem poczułam różnicę i odpowiedziałam, że kształtu. Potem zapytała, czy dużo i co jem, w tym na noc. Odpowiedziałam, że w zasadzie tylko torty, ciastka i wszelkie słodycze. Spokojnie wysłuchała i zapytała, czy mieszkam, lub często przebywam z kimś, kto mnie do tego zmusza fizycznie lub psychicznie – stoi nade mną i grozi przemocą, na siłę karmi, szantażuje emocjonalnie bym jadła, przynosi mi z cukierni i karmi mnie „z miłości”, lub odmawia miłości gdy nie zjem, lub tuczy mnie mówiąc, że taka będę piękniejsza. Zaskoczona zamilkłam, bo nie spodziewałam się takich spokojnych i rzeczowych pytań, (spodziewałam się raczej standardowej pogadanki o braku miłości i zajadaniu emocji), a potem przyznałam, że nic takiego się nie dzieje. Nikt mnie nie zmusza, nie karmi na siłę, nie tuczy, ani nie szantażuje. Więc…. to ja sama się karmię. Sama stworzyłam swój kształt. Sama maltretuję swoje ciało. Sama to sobie robię, na własne życzenie. Ja idę do lodówki, a nie moje ciało. Ja. JA SAMA SOBIE. Rozpłakałam się i tu zaczęła się nasza podróż w nieznane. We mnie samą, w moją dorosłość, a właściwie w jej brak, choć już teraz jest trochę bardziej. Podróż mojego wyboru, by wziąć odpowiedzialność za to, co sobie robię, jakie decyzje wobec siebie podejmuję i jakie nawyki w sobie wspieram. Podróż w moje potrzeby i powołanie. Luna pomaga mi odzyskać moją odpowiedzialność za siebie i ustanowić mi moje nowe zasady kontaktu z moim ciałem, moją duszą i tym, co dla siebie wybieram.

Anna:   (pisownia oryginalna) LUNA MA JEDNO KRYTERIUM: MA DZIAŁAĆ. I ma pomóc.
Moc Luny jest w jej ruchach, dotyku, pewności siebie. Siła psychiczna, która nie potrzebuje udowadniać i może być delikatna. W tym, że jak mówi TO JEST PROSTE to takie ma być, bo ona tak chce. Wiedza spleciona z mocą widzenia. Niezaprzeczalna siła która nie pozwala uciec i się wycofać. Dodaje odwagi i mówi:
– ZROBISZ! TO PROSTE I ŁATWE, TAK DZIAŁA TWOJ UMYSŁ. TEGO POSŁUCHA TWOJE CIAŁO.
– SKORO JA MOGĘ, TO TY TEŻ MOŻESZ, NIE RÓŻNIMY SIĘ JAKO LUDZIE.
– TWÓJ ROZWÓJ JEST PROSTY I LOGICZNY, JAK STWORZYSZ „A” MUSI STAĆ SIĘ „B”. I się staje. Samo.
Do Luny trafiłam z polecenia, jako do osoby i „ostatniej deski ratunku”. Popatrzyła na mnie uważnie i zgodziła sie ze mną pracować. Na pytanie co będziemy robić odpowiedziała że nie wie, bo będzie improwizować w zależności od tego, co ja, własną pracą i zaangażowaniem wniosę na sesje. Bo one są dla mnie. Wyłącznie dla mnie i musze odpowiedzialnie wziąć je w swoje ręce. Bo inaczej ona nie zechce mnie prowadzić.. bo będzie się nudzić! Osłupiałam i pomyślałam, że albo tak dobrze wie, co robi, albo to nadęta wariatka. Albo mistrzyni, która widzi to, czego nie widać. Zawarłyśmy umowę – ja dam z siebie wszystko, a Luna mi pomoże to ogarnąć i wesprze w poprowadzeniu w sensowną całość.
Powiedziała prosto:
– POMOGĘ CI STWORZYĆ „A”, A TY STWORZYSZ RESZTĘ, „B” i „C” I DALEJ, DO KOŃCA SWOJEGO WŁASNEGO ALFABETU SAMOŚWIADOMOŚCI.
– DAM CI NARZĘDZIA, A TY POKAŻESZ MI JAK SIĘ NIMI POSŁUGUJESZ ZGODNIE ZE SOBĄ, TAKĄ, JAKA JESTEŚ.
– ODKRYJĘ Z TOBĄ WSZYSTKIE TWOJE PUZZLE, ALE TO TY JE UŁOŻYSZ W PEŁNY OBRAZ.
– DAM CI TWÓJ UMYSŁ I TWOJE CIAŁO, ALE TO TY BĘDZIESZ MUSIAŁA SIĘ NIM ZAOPIEKOWAĆ I WYSŁUCHAĆ.
Nigdy nie pracowałam z nikim w taki sposób. Bezkompromisowy, otwarty, pełen pasji. Luna ma jedno kryterium: MA DZIAŁAĆ. I działa. Bardzo polecam jej zajęcia i mądrość wszystkim, którzy pragną rzeczywiście spotkać, odnależć i zrozumieć siebie. To była najniezwyklejsza podróż mojego życia!

MARIA:   Skończyłam u Luny cykl Bogini. Wypłakałam swoje życie. Opłakałam wszystkie zranienia, pogodziłam się z przeszłością i pożegnałam niezgodę na siebie. W ciele znalazłam spokój. W duszy pogodzenie. Od Luny dostałam rzeczy które zawsze były potrzebne w danym momencie. Światło i nową nadzieję na lepsze. Masaże które nauczyły mnie znowu ufać w ludzi i w intymne relacje.

ROBERT:   Osobowość Luny wyrywa z ram dotychczasowego myślenia o tym, co wolno, co jest słuszne i jak żyć. Co można w życiu mieć i osiągnąć. Jej świątynia pokazuje jak mało mamy odwagi żyć po swojemu. Luny dotyk zachwyca. Jest to bardzo potężne doznanie wielkiej czułości i opieki wymieszane z oddaniem się i nieuchronnością. Jej obecność na sesjach wyraża spektrum jej podejścia do całego procesu. Od przeogromnej empatii i ciepła do bardzo czuciowego dobierania wszystkiego kiedy było konieczne. Od czułości i zrozumienia do pozostawienia samemu sobie, gdy byłem już dość silny, by sam dać sobie bezpieczeństwo. Dostałem przestrzeń na opiekę i podjęcie własnych decyzji. Ćwiczenia i zadania do domu były zawsze potrzebne i dobrze dobrane, dawały mi możliwość tworzenia nowych rozwiązań i możliwości. Przez ten rok wspólnej pracy miałem okazję wejść w siebie bardzo i skonfrontować się ze sobą jako mężczyzna i samiec.

KAROLINA:   Lunę znałam z fb i już dawno chciałam przyjść na coś, nie wiedziałam na co, ale czułam, że mi pomoże. Bo pracuje tak, żeby pomóc, a nie pomagać i w nieskończoność ciągnąć proces. To ciekawe rozróżnienie, bo w pracy z Luną bardziej ważne było JAK, a nie DLACZEGO. Do przyczyn możemy docierać i utknąć w nich jak w buforze i skafandrze empatycznej egzaltacji, ale to odpowiedzi na pytania CZEGO CHCĘ i JAK CHCĘ TO ZROBIĆ nadały sens całemu procesowi. Bo Luna poprowadziła mnie w moje własne decyzje i rozwiązania.
Na Księżycowej Bogini nauczyłam się czuć swoje ciało i go słuchać. Metodami i praktykami które dały mi jasność w słuchaniu i utworzeniu relacji z ciałem i seksualnością.
Nauczyłam się kontaktu ze sobą i tego, by nie wymagać, a siebie wspierać.
Nauczyłam się swoich osobistych potrzeb, wynajdywania ich i rozpoznawania pod moimi codziennymi zachowaniami i nawykami.
Nauczyłam się wyrażać te potrzeby przed samą sobą i widzieć jak je egzekwuje od siebie i innych w różnych życiowych sytuacjach.
Nauczyłam się widzieć, czy siebie w tym wspieram, czy niszczę.
Nauczyłam się widzieć siebie przez pryzmat swojej wartościowej osobowości, a nie problemu.
Nauczyłam się kochać swoje ciało i szanować siebie, swoją kobiecość i swoją odrębność.
Nauczyłam się tego jak ufać sobie i swojemu ciału, dotykowi i jak słuchać intuicji. Jak wzmacniać siebie w delikatności i czułości. Przestałam siebie zmieniać i wymagać od siebie zmiany, a zaczęłam siebie szanować i doceniać w tym, co dla mnie najlepsze.

PIOTR:   U Luny każdy znajdzie to, czego potrzebuje, bo ona pracuje poza schematami. Wszystko dostosowuje do aktualnej chwili, osoby i potrzeb. Wszystkie praktyki, wszystkie masaże są dostosowane na bieżąco. Nic nie jest schematyczne i „dla wszystkich”. Luna do każdej osoby podchodzi jak do czystej karty. Nie ocenia, nie neguje. Obserwuje i słucha i bardzo szybko wyciąga wnioski. To, co terapeuci znależli u mnie przez lata, ona znalazła w 20 minut rozmowy, wliczając w to wejście a potem stworzyła plan na to, czego oni nie zauważyli i nie rozwinęli. Jej wnioski są jasne i czyste. Widzi i umie z tego korzystać. Potrafi prowadzić i daje nadzieję.

Joanna:   Może ten okres przedświąteczny też mnie tak refleksyjnie nastraja, ale zastanawiam się nad tym, co się zmieniło przez te pół roku. Nie mogę przestać się dziwić temu, że zrobiłam postęp w sprawach, których nie potrafiłam „ruszyć” przez 20-30 lat, mimo intensywnego studiowania psychologicznej literatury i pracy z różnymi psychologami (choć byli pomocni, zwłaszcza ostatni). Powiedziałaś, że niektórzy boją się takich zmian, bo obawiają się, że staną się jakimiś zupełnie innymi ludźmi. Ja się tego nie boję. Patrzę na ten proces raczej jak na „obieranie cebuli” – zrzucanie kolejnych warstw tego, co nie jest naprawdę mną. Powiedziałam Ci kiedyś, że kluczowym słowem w moim życiu jest prawda i dążenie do niej. Miałam wtedy na myśli przede wszystkim ścieżkę duchową, ale tak widzę również pracę nad sobą – jest to dążenie do prawdy o sobie i stawanie się tym, kim naprawdę jestem, cokolwiek miałoby to znaczyć. Mimo że jestem już „panią w średnim wieku” 😉 dopiero teraz, dzięki pracy z Tobą, zaczynam czuć kim jestem, bardziej niż kiedykolwiek w swoim życiu, czuję, że zaczynam naprawdę żyć swoim, a nie cudzym życiem. Mam wrażenie, że gdy żyje się w prawdzie, wyzwala się jakaś ogromna wewnętrzna energia, rzeczy stają się łatwiejsze, a każdy dzień przynosi nowe sytuacje, które pozwalają realizować tę nowo odkrytą prawdę o sobie.
Skończyłyśmy pierwszy cykl zajęć i jestem pewna, że przede mną jeszcze dużo do odkrycia. Na zajęciach jakoś nie było okazji żeby powiedzieć po prostu „dziękuję” za to, co robisz. Czy w ogóle można tak po prostu podziękować za pomoc w odzyskaniu swojego życia??… Luno, dziękuję Ci za wszystko.

Aldona:   Ukochałam Siebie i swoje Ciało. W końcu, po 40 latach życia w próżni. Zaczynam nowe życie.

Iwona:   Świetna terapeutka i psycholog. Potrafi ruszyć, popchnąć do zmiany i docisnąć, jednocześnie nie raniąc. Konsekwentna i stanowcza i wie co robi. Pokazuje inną stronę patrzenia na siebie, na świat, na ludzi i pokazuje inne scenariusze relacji możliwych do zaadoptowania we własnym życiu. Daje konkretne ćwiczenia i zadania które robione muszą przynieść efekty. Bardzo mi pomogła, przestałam żyć dla innych i być ofiarą wykorzystywaną przez innych. Nauczyłam się zadbać o siebie i odmawiać bez poczucia winy. Polecam dla osób które na prawdę chcą pracować i się zmienić, a nie chodzić bez efektu na kolejne terapie.

Iwonka:   Z wielką niecierpliwością czekałam na spotkanie z Luną. Jednocześnie trochę się bałam przyjść do tak charyzmatycznej i silnej kobiety, ale w końcu potrzeba i ciekawość zwyciężyły. I ku mojej ogromnej uldze okazało się, że spotkałam osobę bardzo mi bliską. Poczułam się wysłuchana, zauważona, doceniona. Tak jakby wszystko znikło a została tylko nasza obecność i pełne skupienie uwagi Luny na mnie. Poczułam się ważna i piękna. A potem na masażu poczułam się na prawdę kompletna, jedyna i pełna. Siebie, ciała, mojej kobiecej miękkości. To doświadczenie pozwoliło mi zmienić stosunek do samej siebie i zapisać się na cykl Księżycowej Bogini. Teraz pracuję na otwartym kontaktem ze sobą, nad prawdziwym ukochaniem siebie i nad pełną zgodnością na to jaka jestem. W sferze psycho emocjonalnej i w sferze stawiania granic. I jestem coraz bardziej szczęśliwa! Dziękuję Luna, z każdą sesją tak wiele się zmienia!

Marta:   Luna to mądra doradczyni. Prowadzi ludzi mądrze, psychologicznie i jednocześnie poza „obowiązującymi” barierami myślowymi. Nauczycielka która myśli niestandardowo i potrafi pokierować w szukaniu rozwiązań. Trafia w punkt. Prezentuje inną stronę duchowości, inną niż ogół rozwojowego środowiska. Nie stara się być poprawna i dobra. Wyrzuca z duchowych mrzonek i duchowych odlotów. Jej duchowość jest mocna, konkretna. Bardzo racjonalna i trafiająca w sedno. To osoba która bardzo dobrze wie co robi, świadomie służąc innym – świadomie włada sobą. Dziękuję, praca z Nią była niezwykłym przeżyciem!

MALWINA:   Z Luną pracuję już ponad rok. To jest coś zupełnie innego, niż wszystkie terapie jakie poznałam i najlepsza na jakiej byłam. W zasadzie jedyna która działa. Poleciła mi ją koleżanka. Powiedziała, jak nic nie pomaga idż do Luny i zobacz tam. Poszłam z ciekawości co innego może zrobić kolejna terapeutka. Luna robi coś co na początku nie mieściło mi się w głowie. Byłam zafascynowana i w szoku, bo ona wszystko w człowieku widzi jakby miała niesamowite widzenie wnętrza i potrafiła skonkretyzować to czego ja w sobie nie umiałam nazwać. Że oczekuje pomocy w rozumieniu zrobienia „za mnie”. Powiedziała mi że mój rozwój to jest moja działka, mój cel, moje pragnienie a nie jej cel. Że ona pomoże i pokaże jak, ale za mnie nie zrobi nic, bo nie lubi leniów i pasożytów. I było to pozytywne. Powiedziała że jej na mnie zależy i da mi takie ćwiczenia, które muszą pomóc w dotarciu do siebie ale muszę je stosować sama dla siebie. Wytłumaczyła mi jak działa mój umysł, jak sama mogę siebie kierować i prowadzić. Dała mi konkret. Oniemiałam i byłam w szoku że rozwój jest taki prosty i tak dosadnie można o nim mówić. Luna jest niesamowicie prawdziwa w sobie. I ma zachwycający dotyk! Niespotykanie bezpośrednia i nie owija w bawełnę. Wali prosto z mostu i zmusza do działania i daje niesamowitą motywację. Jak się jej słucha to wszystko co nie zrozumiane nabiera sensu. Ona mówi jasno i prosto o rzeczach które inni motają w ładne słowa. Jej program działa i daje stałe długofalowe efekty. Ona daje prawdziwe szybkie narzędzia a nie obietnice. Nauczyłam się bardziej słuchać siebie i to cenić. Swoje ciało i siebie. Poznawać siebie odkrywać jaka jestem. Nauczyłam się cenić siebie i własną wartość. Bardzo ciężko było wyrażać ale już umiem. Zobaczyłam jak pozwalałam innym wpływać i rządzić sobą we wszystkich moich związkach. Luna nauczyła mnie nie obwiniać siebie za wszystko. Jej ćwiczenia nauczyły mnie kochać ciało i nie walczyć z nim. Ja przy niej zobaczyłam że zupełnie inaczej można patrzeć na świat. Stała sie kimś bardzo ważnym w moim życiu. Cykl u niej to najlepiej wydane pieniądze w życiu. Teraz o tym opowiadam i polecam wszystkim moim znajomym.

PIOTR:   Luna trafia w punkt. Pokazuje wszystko z jakiejś innej mi nie znanej perspektywy. Tam gdzie ja widziałem problem ona widzi korzyść, rozwiązanie i możliwości. Niby to oczywiste, ale sam nie widziałem. Pracuję z Nią nad swoją mało akceptowalną społecznie seksualnością i ona pokazuje mi siebie samego inaczej. Przy Niej czuję się normalny a nie zboczony, a moje pragnienia są dobre i mają sens. Stają sie po ludzku seksualne i zdrowe, a nie wstydliwe i dziwne. Luna rozumie inaczej, myśli inaczej i umie mi to przekazać. Pracuje absolutnie poza schematami i to jest najcenniejsze. To co mnie najbardziej zaskoczyło i uradowało, że niespotykanie otwarcie mówi o wszelkich formach seksualności. Niczego nie deprecjonuje i nie oskarża. O wszystkim mówi tak, jak byśmy rozmawiali o pogodzie przy obiedzie. Podchodzi z humorem i zrozumieniem. Żartuje ze wszystkiego i wprowadza atmosferę luzu i zabawy. Słucha mnie a nie realizuje program. Dba o mnie i się opiekuje i jednocześnie wymaga. Bardzo długo się zastanawiałem czy przyjść a czuje się z nią bardzo spokojnie i bezpiecznie. Nie wiem jak to robi ale widzi rzeczy których ja w sobie nie widzę. Umie je pokazać, nazwać i prosto przepracować. Dobiera metody do mnie, żeby mi było najłatwiej i najszybciej. I trafia w metody które dają właściwie natychmiastowe rozwiązania. Improwizuje i wymyśla czytelne przykłady, pokazuje na psychologicznych obrazach i jest to bardzo czytelne wizualnie, obrazowe w swojej prostocie. Bardzo się cieszę że do Niej przyszedłem. Ja jestem gotowy a Ona umie prowadzić.

Marta:   Znalazłam Lunę w sieci i pociągnęła mnie jej siła. Niespotykana u kobiety determinacja i zdecydowanie. Zafascynowałam się jej osobowością i postanowiłam spróbować u niej pracować nad sobą. Ciężko mi było uwierzyć , że 12 spotkań pomoże w emocjonalnym stanięciu na własnych nogach. Podjęłam wyzwanie sama z sobą. I dałam radę! Było dużo łez, pierwsze spotkania były wyzwaniem, nie chciałam na nie chodzić, musiałam się zmuszać. Konfrontować się ze sobą, patrzeć na siebie i na swój ból. Walczyłam sama z sobą, z oporem, buntem i z Luną która nie pozwalała mi odpuścić. Chciałam zrezygnować z zajęć i zamknąć się w spokoju i znanym komforcie. Uciec od tego co się działo, ale na szczęście zostałam. Koło połowy procesu wszystko minęło. Nagle pewnego dnia znalazłam spokój i zrozumienie siebie samej. Usłyszałam swoje ciało, swoje głębokie, rodzące się ja, cichutkie jeszcze i mocne jak coś, co rośnie i już nie obumrze. Wykiełkowałam z kamienia, kokonu i wyobrażeń. I rosłam z ciekawością dostając kolejne zadania od Luny. Coraz bardziej pewna i szczęśliwa. Skończyłam cykl z wielką radością i dumą. To była największa podróż w moim życiu! Dziękuję!

Adam:   To był ekscytujący cykl (Król Słońce)! W życiu nie myślałem, że mogę tyle odczuwać jako mężczyzna! Luna nauczyła mnie rozumieć w nowy sposób moją seksualność – o której myślałem, że wiem wszystko. Pokazała jak prowadzić energię w ciele, jak bez wysiłku sie kontrolować i jak przedłużać przyjemność by stawała się nasyceniem i totalnością. Nauczyła mnie jak doświadczać przeżyć w większości niedostępnych mężczyznom. Poczułem się jak nigdy dotąd. Jakbym ze szczytu góry sfrunął w niezmierzony ocean błogości. Znalazłem w moim ciele bezkres doznań i przeżywania. Przestałem się spieszyć. Zacząłem celebrować każdą chwilę i każdy dotyk. Zobaczyłem i poznałem gdzie mogę dojść jako seksualny mężczyzna. Głęboko uszanowałem swoją seksualność a także seksualność wszystkich moich byłych i przyszłych partnerek.

Jan Marcin D.   Ukończyłem cykl Król Słońce. Polecam wszystkim! Było ciężko, musiałem dokopać się do własnych blokad w seksualności, pokonać lenistwo i wygodnictwo. Pokonałem, bo chciałem. Przepracowałem wszystkie praktyki, przerobiłem wszystkie polecone ćwiczenia. I jestem dziś innym człowiekiem. Znalazłem seksualną świadomość w swoim ciele, znalazłem cel i wewnętrzny sens mojej męskości. Odbudowałem kontakt ze swoją intymnością. Poprawiłem zdolności i możliwości seksualne i ze spokojem patrzę na siebie, jako na mężczyznę rozumiejącego siebie i wdzięcznego za swoją seksualność. Luna była wymagająca i cierpliwa, pełna zrozumienia i konsekwentna. Bez jej wsparcia nie byłbym tym, kim jestem dziś.

Ewa:   Dziękuję, że jesteś, że stworzyłaś Kala Lunę, że dzielisz się swoją niezwykłą energią. Że dajesz wokół swoją obecność, ciepło i spokój. Dziękuję, że przeprowadziłaś mnie przez cykl Księżycowej Bogini. Doświadczyłam Twojej obecności i poczułam, że to jest coś wielkiego, co objęło mnie całą i zostałam uzdrowiona. Mam teraz siłę, by patrzeć na siebie inaczej, by dawać sobie miłość bez poczucia winy, lęku i wstydu. Mam skrzydła, by wziąć życie w swoje ręce. Mam wiarę we własne serce i siebie całą. Odzyskałam siebie po 30 latach nieobecności i życia dla innych. Teraz mam siłę by uzdrawiać swoje życie.

Lena:   Bardzo bałam się przyjść na cykl Księżycowej Bogini. Bardzo bałam się jak będzie i długo – prawie rok zwlekałam z podjęciem decyzji. W końcu zebrałam się na odwagę i przyszłam. Ku mojej wielkiej radości znalazłam się w miejscu z którego nie chciałam wychodzić. Znalazłam bezpieczeństwo i spokój. Świątynia Luny oczarowała mnie ciepłem i niesamowitą energią. I rozpoczęłam podróż do swojej kobiecości. Każde spotkanie dawało mocne i spektakularne efekty. Nieoczekiwanie stwierdziłam, ze po każdym spotkaniu jestem w szoku jak bardzo dużo dało i jak bardzo się zmieniam w dobrym kierunku. Z każdą sesją, z każdą praktyką utwierdzałam się w tym, że jestem w najlepszym dla mnie miejscu i w najlepszych rękach. Moja kobiecość została ukochana i zrozumiana. Ja sama byłam w pełni uszanowana i bezpieczna w tej podróży w głąb siebie. Z radością i wdzięcznością biegłam na każde kolejne spotkanie dziękując że mogę przychodzić do Luny i z nią pracować. Spotkałam siebie jakiej nigdy nie znałam. Spotkałam siebie jakiej zawsze pragnęłam i czułam że jest gdzieś w mojej duszy. Stanęłam mocno w tej kobiecości – wilczej, mocnej, kwiecistej i delikatnej. I pokochałam swoje serce i boginiczne kobiece ciało. Luna dała mi siebie. Uważnie, mądrze, magicznie. Pokazała i nauczyła jak mogę żyć stojąc mocno na własnych nogach i będąc mocno we własnym sercu. Nasza podróż trwa a ja z zachwytem uczę się u Luny tajemniczych świątynnych praktyk Seksualnej Bogini.

Ania:   Cytat ze strony:” Przyjdź z radością, uśmiechem i pozytywnym nastawieniem – to wszystko, czego potrzeba z Twojej strony”. Przyszłam z lękiem, głębokimi blokadami, wielkim wstydem, ale też z wielką determinacją, że dam radę. Tak jakby to był jakiś egzamin, a jego wyniki dostępne w każdym miejscu. Po trzecim spotkaniu (wszystkich był 12) zaczęłam się otwierać i pomału dochodzić do wniosku, że to jest coś naprawdę niesamowitego co na pewno mi pomoże. Po drodze były oczywiście wątpliwości (tak do 5 spotkania), bunt, negowanie, zaprzeczanie. Wszystko ustąpiło, gdy przeszłam delikatną granicę, granicę strefy komfortu. Nie wierzyłam, że jest możliwe, że będę oddychać głęboko i świadomie. Nawet przez chwilę nie dopuszczałam do siebie myśli, że będę stać na środku pokoju naga i że będę się czuć w takiej chwili komfortowo i swobodnie. Niepojęte było dla mnie, że po 12 spotkaniach będę potrafiła się porozumieć ze swoim ciałem, tak spokojnie, bez stresu i napięcia. A jednak 😉 Tych 12 spotkań wspominam jako najlepszą podróż w głąb samej siebie. Polecam każdemu, kto pragnie na nowo, albo w ogóle spotkać się ze swoim ciałem. Tyle, że tym razem świadomie ;-)”.

Alina:   Luno, pomagasz mi, choć nigdy u Ciebie nie byłam. Swoimi wpisami trafiasz w moje potrzeby. Dopełniasz to co dzieje się w moim życiu i inspirujesz. Jakbyś potwierdzała że moje wybory i przemyślenia są słuszne. Dajesz odwagę tym jak żyjesz i co sobą przedstawiasz. Jesteś przykładem że można żyć odważnie bez ciśnienia na normy i wpasowanie się w tłum. Piszesz o trudnych sprawach i widać ze piszesz od siebie. To jak pracujesz i jak pomagasz ludziom wbija w fotel. Wyrywa z codzienności i poczucia niemocy. Pokazujesz że można być sobą z seksualnością o jakiej piszesz, z sadyzmem i masochizmem włącznie. O swoich preferencjach bez winy i wstydu. Pomagasz na odległość tym ze jesteś mocno osadzona w takim zaufaniu do siebie. Musisz bardzo siebie kochać. To rzadkość w dzisiejszym świecie. Dziękuję i podziwiam.

WARSZTATY DLA PAR:

Dawid i Marta:   Minęły prawie 2 lata od kiedy byliśmy na warsztacie Czarny Diament. Warsztat wciąż dla nas pracuje. Dziękujemy i pozdrawiamy!

Maria i Jan:   Mistrzyni potrafiąca prowadzić ludzi, Bodhisattwa. Takich osób jest kilka na świecie.

ELZA i ŁUKASZ:   Hej, dzięki za warsztaty. Wczoraj po powrocie mieliśmy najbardziej świadomy i najlepszy seks w życiu. Dzięki

Anita i Marek:   Wspaniały warsztat! Spędziliśmy cudowne dni na zabawie i nauce, która przerosła nasze najśmielsze oczekiwania! Mnóstwo wiedzy, mnóstwo inspiracji, technik prowadzenia zabaw, które jeszcze dwa dni temu nie przyszły by nam do głowy! Cudownie seksualna wymiana władzy, wspaniała zabawa rolami, odkrywanie seksualnych tożsamości na co dzień niedostępnych, a tu całkowicie rzeczywistych. Ogrom zupełnie nowego spojrzenia na seksualność, bliskość, niezwykłą erotykę wzajemnej kontroli oddechu i wymianę energii… pejczem! Dostaliśmy wiedzę i konkretne umiejętności, które będziemy eksplorować przez długie lata. Bardzo dziękujemy!

Dalia i Emil:   Świetny warsztat. Jedno wielkie narzędzie do tantrycznego, miłosnego rozwoju. Bardzo piękne praktyki porozumienia i wyznaczania granic. Bardzo mocne ćwiczenia nauki zaufania, powierzania się sobie, i tego jak bardzo odpowiedzialne jest dzierżenie władzy nad drugą osobą. Ten warsztat uświadomił nam, jak bardzo dalekie jest BDSM i Kink od przemocy.

Agnieszka:   Właśnie wysłuchałam audycji w radio Tok Fm, na temat masażu tantrycznego z Luną. Wspaniały wywiad…kilka miesięcy temu, wspólnie z moim partnerem, mężem, zdecydowaliśmy się na indywidualny warsztat masażu tantrycznego, właśnie u Luny<3 Ja właściwie nie wiedziałam, jak będzie wyglądał czas zaplanowany na spotkanie z tantrą – warsztat masażu, okazało się to niesamowitym doświadczeniem! Od pierwszej chwili rozmowy z Luną, poczułam, że jestem we właściwym miejscu! Bezpieczna przestrzeń, świadome podejście to coś co przekonało nas na 100% że to to, czego szukaliśmy! Właściwie do dziś informacje, wiedza oraz uczucia, doświadczenia pozostały z nami, wykorzystujemy je na co dzień w naszym wspólnym życiu. Ja osobiście dla siebie, poczułam po raz pierwszy ulgę, w „puszczeniu” napięć, które nieświadomie posiadałam w ciele, chyba całe moje dotychczasowe życie. Intymny kontakt z samą sobą, poznanie siebie, oraz otwarcie się na siebie całkowicie! Całkowita akceptacja! Polecam Lunę z pełną odpowiedzialnością! To osoba bardzo profesjonalna, podchodząca z pasją do tego co praktykuje. Stworzyła niesamowicie bezpieczną atmosferę i sprzyjającą do tego, by poddać się temu by być…by doświadczać! Nasza relacja z mężem stała się głębsza i dojrzalsza niż wcześniej, bardziej klarowna i świadoma. To wspaniałe uczucie! Dziękuję Luna.

Paula i Marek:   Z głębi serca chcielibyśmy Ci podziękować za piękny warsztat „Święta Seksualność” w Twojej Świątyni. Spotkaliśmy tam kapłankę, która swoją dogłębną miłością i zrozumieniem do wszystkiego co jest, wprowadziła nas bezpiecznie na oświeconą autostradę świadomości własnej mocy i ukochania ponad percepcję zmysłową. Dotąd nasza ścieżka, choć dosyć jasna i pewna, nie dawała tak solidnej ramy do dalszej praktyki i zgłębiania najdalszych zakątków nieświadomości i świadomości, bezwarunkowej miłości oraz akceptacji, odnalezienia boga i bogini w naszych od teraz zjednoczonych świętych ciałach i duszach. Czuliśmy się u Ciebie bezpiecznie, pewnie, pełni zaufania wobec praktyk oraz siebie nawzajem bez jakichkolwiek zahamowań czy też lęków. Nauczyliśmy się czerpać i dawać przyjemność z obcowaniu w tantrycznym, niebiańskim tańcu. Namaste

Magdalena i Piotr:   Dziękujemy za nieziemskie masaże, za pomoc w otwarciu nowej przestrzeni życiowej, za ciepło, zaufanie, za dotyk pełen miłości i szkolenie, które z pewnością zaowocuje nowymi doznaniami, akceptacją, siłą i spełnieniem w naszym codziennym życiu. Gorąco polecamy Ciebie wszystkim tym, którzy sie zastanawiają czy warto. Naprawdę warto 😉

Rafał i Małgorzata:   Wiele miesięcy temu byliśmy na warsztacie Święta Seksualność. Przyjechaliśmy na niego z daleka by ponownie spotkać się jako para, jako kochankowie i ukochani, a nie tylko jako mąż, żona i rodzice dla naszych dzieci. Byliśmy już wcześniej na innych tantrycznych warsztatach w Londynie i Berlinie, ale to było przedszkole w porównaniu do tego, co poprowadziła Luna. Tam byli nauczyciele, tu spotkaliśmy mistrzynię, kapłankę i dakinię. Warsztat przerósł nasze oczekiwania. Spędziliśmy 2 dni w świętości i w poczuciu otwartego dla nas sacrum. W rytuałach które przywróciły nam naszą partnerską seksualną miłość. W czułości i zachwycie nad sobą nawzajem. W przypomnieniu kim jesteśmy dla siebie i w ukojeniu. Zabraliśmy do domu miłość, ogromną wdzięczność, energię, obecność Luny i jej przecudowną afrodyzyjną maść do domowych praktyk.

Gosia i Sławek:   Wspaniałe warsztaty – Święte Ciało i Ceremonia Joni Lingam! Bardzo dużo się nauczyliśmy i wynieśliśmy ogrom wiedzy podanej rzeczowo, jasno, zrozumiale i bardzo przystępnie. Masaże są cudowne! Proste, łatwe w wykonaniu i bardzo mocne w odczuciach. Dostaliśmy materiały do domu i mogliśmy zapisać wszystko, co było dla nas ważne. Prowadzenie Luny – mistrzostwo i wielki szacunek! Chylimy czoła wobec jej ciepła, wiedzy, profesjonalizmu, doświadczenia i umiejętności prowadzenia pary. Luna doskonale wie, czego uczy, widać jej doświadczenie w uczeniu i w przekazywaniu tej wiedzy. Była czuła, obecna, dokładnie na swoim miejscu i z ogromnym wyczuciem kiedy mówić, kiedy prowadzić dalej, a kiedy dać nam czas na poczucie i bycie ze sobą. Będąc nago i ucząc się masaży intymnych czuliśmy się zaopiekowani i bezpieczni. Było nam bardzo dobrze, bardzo owocnie, bardzo intensywnie, relaksująco i na pewno wrócimy po więcej!

Laura i Dariusz   To były 3 cudowne dni. Najpierw masaże, które pokazały nam głębię i zmysłowość tantry, potem warsztat na którym ponownie spotkaliśmy siebie nawzajem. Nauczyliśmy się odkrywać wzajemną miłość, zrozumienie, nauczyliśmy się jak odczuwać obecność i bliskość bez słów, bez zagadania tego, co najważniejsze. Masaże pokazały nam jak potężnym narzędziem jest dotyk i wysłuchanie pragnień. Praktyki uzdrawiania seksualności otworzyły nas na wzajemną uważność w intymności. Rytuały pogłębiły nasze wzajemne oddanie i pokazały jak okazywać sobie uwielbienie. Nauczyły, że w ogromnym stopniu możemy okazywać sobie zachwyt, zaufanie i miłość. 20 lat po ślubie jesteśmy ponownie w sobie zakochani! Dziękujemy!

Magda i Piotr:   ŚWIĘTE CIAŁO Czas spędzony u Ciebie był czasem naprawdę świętym. Dla nas obojga razem i każdego z nas osobno. Poznawaliśmy siebie dotykiem z delikatnością i mocą miłości. Twoje prowadzenie dyskretne, uważne, subtelne i wrażliwe pozwalało nam kroczyć ścieżką tantry bez skrępowania naszą nagością, która stała się oczywista i prawdziwie niekrępująca. Uczyłaś nas naszej intymności, jak ją poznawać, korzystać z niej i stawać się sobie coraz bliższymi. Nie mieliśmy pojęcia że w nas samych jest jeszcze tyle do odkrycia. Dziękujemy za Twoją czułą opiekę nad naszymi ciałami. Sprawiłaś że to co naturalne, czyste takie właśnie pozostało a zamieniło się tysiącami barw i świateł dalekich od powszechnie proponowanych praktyk. Twoje masaże płynące po ciele w takt cudownej muzyki są czystą świętością i przeżywaniem nieba tu na ziemi. A przy tym dają spokój, równowagę i poczucie siły.

Piotr i Magda:   „Na warsztacie Święta seksualność wydarzyło się bardzo dużo dobrego dla nas i dla naszego związku. Luna pomogła nam najpierw wymieść śmieci z głowy – schematy powtarzane z domów rodzinnych, oczekiwania, stereotypy, którymi nieświadomie się kierowaliśmy.. dużo tego było. I tak powstała przestrzeń, którą zaczęliśmy wypełniać miłością i intymnością, która wreszcie była nasza a nie z zewnątrz. Nauczyliśmy się komunikować, dawać sobie komplementy i je przyjmować i dostrzegać w sobie nawzajem to co piękne i ważne, a co umyka w dni powszednie. Nauczyliśmy się oddychać, a na koniec poznaliśmy piękny rytuał masażu służącego budowaniu intymności i naszej miłosnej przestrzeni. Z całego serca polecamy ten warsztat każdej parze, która chce razem wzrastać. NAMASTE Luna. „

logo Kala Luna Temple
Kala Luna Temple - Wszelkie prawa zastrzeżone.

+48 884 394 568

info.kalalunatemple@gmail.com

Call Now Button
Facebook Instagram Youtube Linedin