Święta Pieśń Uzdrowienia.

Święta pieśń uzdrowienia

WSZYSTKO, CO SŁYSZĘ NA SESJI, JEST ŚWIĘTE. 

Tantra Aghori i lata pracy z ludzką seksualnością nauczyły mnie jednego: niczemu się nie dziwić. Absolutnie niczemu. I wszystko przyjmować ze spokojem i ufnością, bo wszystko, co słyszę na sesjach jest częścią człowieczeństwa. Nas wszystkich i nas samych.

Siedzimy w świątyni, ja i mężczyzna, który przyszedł ułożyć w sobie przeszłość. Rozmawiamy o jego seksualności, o potrzebach, pragnieniach, nagości, intymności, kobietach i formach jego erotycznej aktywności. O wyrywaniu „dup”, ruchaniu i pragnieniu czułego kochania się. I w tej długiej, przerywanej pracą z ciałem rozmowie, słyszę:

 

– (…) Tak mnie nauczyli, tak mnie wychowali. Przyjąłem wszystko, czego nauczył mnie ojciec. Strachu, przerażenia, wycofania. Przemocy, lęku. Uznałem, że taki jestem, że tak jest. I w tym przekonaniu żyłem całe dorosłe życie.
– I nigdy nie pomyślałeś, że to, jaki był ojciec, to nie przymus, ani wyrok na całe twoje życie?
– Nie. Zawsze uważałem, że to, jaki był, czego mnie nauczył, było dobre. Bo to ojciec. On nie raz powtarzał, że to, że nas leje w domu, to i tak mamy dobrze. Bo inni mają jeszcze gorzej, bo tam krew się leje.
– A gdyby nauczył cię zabijania innych ludzi? Robił byś to?
– Z całą pewnością tak.
– I nie pomyślał byś, że coś tu się nie zgadza? Że robisz coś złego?
– Najprawdopodobniej nie, bo o niczym, co było w domu, w ten sposób nie myślałem.  

Nie oceniam. Nie krytykuję. To, co słyszę, jest święte.
Rozmawiamy dalej, w ciszy, w spokoju. Uczę dobrej intymności, opartej na słuchaniu siebie. Na wyrażaniu czułości. Na ukochaniu. Do domu dostaje tantryczne praktyki swojej świadomej intymności. Nie może się doczekać, żeby je robić w domu.

I na koniec sesji:
– A teraz, jak o tym myślisz?
– Teraz inaczej. Wiesz, po naszej ostatniej sesji zmieniłem relację z matką. Po raz pierwszy w życiu  zrobiłem inaczej i zadziałało.
 
Za kilka dni spotykamy się znowu. Pójdziemy dalej. 

Najważniejsze, co mogę ci dać, to pokazać ci całą twoją świętość, twego ciała i twojej seksualności.  Pomóc ci w odzyskaniu odpowiedzialności za siebie i w odebraniu władzy nad sobą z rąk zewnętrznych autorytetów. Dlaczego to ważne? Bo dzięki temu w końcu dorośniesz do swojej erotyki, swoich związków i intymności. Dzięki temu pokochasz swoje ciało, przestaniesz ze sobą walczyć i przestaniesz siebie niszczyć. Uznasz swoją historię, uspokoisz swoje dzieciństwo, docenisz własną wartość i zaczniesz żyć od nowa. Dla Siebie.
Bo dopiero wtedy poczujesz moc energii seksualnej, nauczysz się z nią rozmawiać i z uwagą jej słuchać. Bo dopiero wtedy zrozumiesz duchową moc swoich miejsc intymnych. Bo dopiero, jak zrozumiesz swój strach i swoje zagubienie, odnajdziesz swoją świętość i swoje powołanie. Zasadzisz w sobie nasienie i dasz mu rozkwitnąć. Będziesz dla siebie Matką i Ojcem. Zadbasz o siebie i będziesz doglądać swojej Mocy. Uzdrowisz swój ciemny i jasny świat. Przemedytujesz, przemodlisz i pokłonisz się swojemu Ja.
Wtedy zacznie się Tantra. Gnostyczna, mistyczna, miękka jak łono matki i ciepła jak krew z żyłach. Cielesna i nasycona tym, co w Tobie święte i wieczne.

 

SMACZNEGO! 

– Luno, chcę, żebyś mi pomogła! Jestem ofiarą przemocy w dzieciństwie! W domu, w szkole, z dziewczynami, wszędzie! Ty nie wiesz co mi robili! Ty nie wiesz, co ja przeżyłem! Ty nie wiesz, jak mnie wychowali! Ja jestem ofiarą, rozumiesz? Jestem ofiarą!!!

– Rozumiem i szanuję Twój wybór opisu siebie, więc tak cię będę traktować. Jako dorosłego, niestabilnego emocjonalnie człowieka, który na starych doświadczeniach z dzieciństwa buduje swoją obecną tożsamość. Zatrzymał się w dzieciństwie, bo karmi się nim. Masturbuje z lubością i tym szuka uwagi dla siebie. W poczuciu żalu, gniewu i ekscytacji rozpamiętuje sprawców, wkręca sobie bycie ofiarą i buduje na tym swoje obecne, dorosłe Ja. Wszystko to, co o sobie mówi, co o sobie myśli, jak siebie nazywa i definiuje. Czyli świadomą, przez siebie wybraną tożsamość osobistą, międzyludzką i seksualną.
Czy tak jest dobrze? Czy dobrze to opisałam?

– Jak to?
– No zwyczajnie, tym jest ofiara. Człowiekiem, który samodzielnie, z własnego wyboru  rezygnuje z odpowiedzialności za siebie. Przerzuca odpowiedzialność na innych, bo to go kręci i emocjonalnie rajcuje.

– Ale ty nie wiesz co ja przeżyłem!
– Ale wiem, co z tym robisz, bo słyszę, jak o tym mówisz. Twój głos jest podekscytowany! Upajasz się pretensjami do sprawców i wolisz to, niż ich olać. Wolisz się  nimi karmić, niż uznać, że są nie istotni. Wolisz to wszystko raz po raz przeżywać emocjonalnie, niż uznać, że to cię już nie dotyczy. Że nie dotyczy cię to, co było 20 lat temu, bo tego po prostu już nie ma. Było, minęło dawno i dawno to nie jest już twoja prawda. Bo prawda jest tylko teraz, że masz takie, a nie inne doświadczenie z dzieciństwa. I nic ponad to.

– Ale ja jestem ofiarą!
– Cudownie! Jak bardzo ci się to podobało, że wciąż chcesz być w tym jeszcze i więcej? Którego sprawcę najczęściej wspominasz?

 

ŚWIĘTA PIEŚŃ UZDROWIENIA

Jeżeli przyjdziesz do mnie jako ofiara, nie będę z tobą pracować.
Bo szkoda mojego czasu i umiejętności. Ponieważ jako ofiara, chcesz pozostać ofiarą. Bo w tej roli widzisz źródło własnej siły i mocy.
Jeżeli jednak zdecydujesz się zobaczyć siebie w roli ofiary z wyboru – pokażę ci, że jesteś mordercą.
Że jako ofiara, mordujesz siebie i innych. Krzywdzisz siebie i innych. Odgrywasz się na innych.

I wtedy, jeżeli zechcesz w tym siebie odnależć, pójdę razem z tobą.
I wtedy, jeżeli zapragniesz w tym siebie uzdrowić, będę przy tobie.
Zabiorę ze sobą laskę maga, świetlisty naszyjnik bogini i złote węże kapłanki i stanę obok ciebie.
Zabiorę ze sobą truciznę, rytualny nóż i jedwabny całun i uklęknę przy tobie.
Zabiorę ze sobą święty olej, esencje kwiatów i ofiarny popiół i pomodlę się o ciebie.
Rozpalę ogień, złożę ofiarę i oddam swoje serce.

I wtedy, poprzez ciało, oczyścisz się ze strachu.
I wtedy, poprzez czucie, powrócisz domu.
I wtedy, poprzez świadomość, pokażę ci drogę.
I wtedy, poprzez serce, zaprowadzę cię do źródła mocy.
I wtedy, poprzez seksualność, nauczę cię odwagi.
I poprzez wdzięczność pokażę ci miłość.

A duchy ziemi wytańczą twoje imię.
Duchy ognia spalą cię na popiół.
Duchy wody uniosą cię bezpiecznie.
Duchy wiatru uniosą cię wysoko.

I wtedy boginie nocy wykrzyczą twoje imię.
Boginie świtu sprawią ci rozkosz.
Boginie zmierzchu cię ukołyszą.
Boginie miłości cię inicjują.

logo Kala Luna Temple

Kala Luna Temple - Wszelkie prawa zastrzeżone.

+48 884 394 568

info.kalalunatemple@gmail.com

Call Now Button
Facebook Instagram Youtube Linedin